Całkowicie StarKidowy Post (Mój Musical Roku 2015)

tumblr_inline_nrn5fiN9hb1ql55oy_500

 

CZY KTOŚ POWIEDZIAŁ „MARCHEWA, WRÓĆ”?

*Od razu na wstępie przepraszam za brzydki wygląd poniższego tekstu, ale od czasu mojego ostatniego urzędowania na tym blogu coś się widocznie pozmieniało i będę musiała rozgryzać to
od początku.*

Heej… No to się przeciągnęło, nie ma co. Planowałam wrzucić ten post zaraz po Nowym Roku, jako że miał być to „Mój Musical Roku”, ale, cóż, nie wyszło. 

Jednakowoż był to tak genialny pomysł, iż postanowiłam, że go zrealizuję,
ale zupełnie inaczej, niż Ty, Magnolio (na marginesie: obiecuję nadrobić posty
na Twoim blogu oraz napisane przez Ciebie fanfiction, nie powiem kiedy, by nie rozczarować, ale zrobię to na pewno).

Są dwie części tego posta (kiedyś może ewoluuje).
W pierwszej części można sobie wybrać, bo są dwie opcje:

  • opisać w skrócie, co działo się przed musicalem, co jest powodem tego, co dzieje się w trakcie,
  • opisać (nie w skrócie – opowiedzieć) o zdarzeniach z dnia wcześniej.

Istnieje jeszcze trzecia opcja, opcja narysowania komiksu, ale ten blog stworzony był do opowiadań, a dawno żadnego tu nie było. A co jest lepsze, niż fanfikcja? :p
Tak więc… Akcja mojego krótkiego opowiadania rozgrywa się wieczorem, 25 lipca 1848r. na farmie rodziny Dikrats (btw skrótu imienia Slippery When Wet – SWW – używam na porządku dziennym i jestem święcie przekonana, że jej rodzina również go używała).

 

Jack Bauer, dwukrotnie upomniany o zachowanie ciszy oraz trzykrotnie poproszony
o opuszczenie pokoju dzieci, nic sobie nie robił z gróźb żony i widoku jej zniecierpliwionej miny.

Miał dla niej niespodziankę i nie mógł dopuścić do tego, by nastawienie Slippery When Wet ostudziło jego zapał.
– Kochanie, już? – zapytał szeptem.
– Szszszsz! – zasyczała agresywnie w odpowiedzi, wskazując mu drzwi. Klęczała przy łóżku ich młodszego dziecka, siedmioletniego Craphole’a, który miał problemy
z samodzielnym zasypianiem. Chłopczyk trzymał mamę za rękę, a ona drugą dłonią głaskała go po głowie. Jackowi Bauerowi wydawało się, że Craphole już dawno śpi,
a SWW się z nim droczy. Czekał już dziesięć minut, chłopiec oddychał miarowo
i spokojnie, a kobieta wpatrywała się w jego dziewczęcą buzię, gładząc blond czuprynę, opadającą na czoło dzieciaka.

Na łóżku przy przeciwległej ścianie spała Mouthface. Ona zasypiała samodzielnie, nie prosiła o bajkę na dobranoc. Jack był jej za to wdzięczny, bo oznaczało to, że nie będzie musiał czekać dłużej.
Slippery When Wet wreszcie wstała, wyswobadzając delikatnie dłoń z zaciśniętych palców synka. Jack Bauer omal nie podskoczył z ekscytacji, narastającej z każdym krokiem żony. Kobieta jednak ani myślała jeszcze wychodzić.
– Ale… kotku… Ona już śpi! – powiedział półgłosem, garbiąc się w wyrazie rezygnacji na widok SWW kucającej przy łóżku córki. – Ile można…
– Gdzie ci się tak spieszy? – odwarknęła, naciągając cienką kołdrę na ramiona śpiącej dziewczyny i zgarniając jej włosy za ucho. – Jak Boga kocham, uspokójże się, bo zaraz sam będziesz usypiał Craphole’a!
– Dobrze, dobrze, czy możesz to załatwić szybko?… Cokolwiek zamierzasz zrobić?
Odpowiedziała mu zabójczym spojrzeniem i stanęła naprzeciw niego. Wzięła się pod boki i zadarła głowę, by spojrzeć mu w oczy.
– Czy dla ciebie te dzieci cokolwiek znaczą? Czy nie możesz zaakceptować tego, że poświęcam im czas?
„O-oł”, pomyśał Jack Bauer. „Zaczynają się poważne pytania. Wycofaj się, Jack, jeśli nie chcesz skreślić szansy na wspaniałą noc”. Pozwolił, by szeroki uśmiech wpłynął na jego twarz.
SWW jednak nie zmieniła wyrazu twarzy. W dalszym ciągu miała zaciśnięte usta
i ściągnięte brwi. Mężczyzny to nie zraziło.

– Mam dla ciebie prezent.
– Jest ważniejszy niż nasze dzieci?
Nie tak łatwo dało się zmienić temat, rozmawiając ze Slippery When Wet. Jack ledwo powstrzymał się przed przewróceniem oczami, bo wiedział, że tego nie znosiła.
Kiedy wreszcie udało mu się wyciągnąć żonę na dwór, zasłonił jej oczy apaszką
i zaprowadził pod drzwi przylegającej do tylnej ściany domu stodoły.

– Kochanie, zaczekaj chwilę – powiedział mężczyzna, zostawiając SWW na zawnątrz,
a sam wszedł do stodoły. W środku było bardzo ciemno i pachniało sianem. Na gwoździu po prawej stronie, na wysokości jego szyi, wisiała szklana latarenka. Jack Bauer zapalił ją i uniósł panad głowę. Światło wydobywające się z tej małej latarenki oświetliło całą stodołę: stos siana pod jedną ścianą, górę sprzętu rolniczego pod drugą, rysunki Craphole’a, przedstawiające hodowlane zwierzęta, a także jakieś niespotykane, zapewne wymyślone przez niego samego stworzenia, zdobiące najdłuższą ścianę, oraz napis „kocham cię” na podłodze, ułożony z siana.

Jack Bauer przykucnął i wziął ze stosu suchej trawy długi, wysuszony kłos. Przytknął go do płomienia, żarzącego się w latarence, a kiedy źdźbło zajęło się ogniem, odłożył je na ziemię, by napis mógł się zapalić. Kiedy całe „k” już płonęło, postawił lampkę na ziemi i wyszedł po Slippery When Wet.
– Co właściwie chcesz mi pokazać? – spytała kobieta, gdy Jack Bauer ujął ją za rękę
i wciągnął do stodoły.

– Dzieło sztuki. Właściwie to dzieło natury, ale dzięki moim umiejętnościom stało się sztuką… Voila! – zawołał, rozwiązując chustę, zakrywającą oczy SWW.
Jack spodziewał się, że jego żona złapie się za serce w zachwycie i nagrodzi go gorącym pocałunkiem albo ewentualnie wyda z siebie radosny okrzyk i obdarzy pocałunkiem. Slippery When Wet istotnie złapała się za serce i wydała z siebie okrzyk, ale nie wyglądała na zachwyconą, ani nie brzmiała radośnie. I nie dostał pocałunku, tylko cios pięścią w ramię.
– SPOWODOWAŁEŚ POŻAR??
– O czym ty mówisz, kotku? – zdziwił się – Nie widzisz napisu? To moje wyznanie miłości płonie, tak jak nasze uczucie…
– ZWARIOWAŁEŚ?! ZGAŚ TO!
Wybiegła ze stodoły. Jackowi zrobiło się smutno. To wcale nie wyglądało jak pożar. Ogień rzeczywiście trochę wymknął się spod kontroli i pożerał właśnie te ohydne rysunki Craphole’a, ale taki miał być efekt! Kiedy płomienie zaczęły lizać sufit, postanowił zainterweniować. Chwycił w ramiona kupę siana i rzucił w płomienie, licząc, że to zadusi to ogień.
Jak się przekonał sekundę później, nie zdusiło, a nawet podsyciło. Trochę się zdenerwował, ale stwierdził, że może po prostu nasypał za mało, więc wziął kolejną porcję.
Nim zdążył rzucić, usłyszał chlupot i zimna woda oblała mu kostki. To Slippery When Wet przybiegła z wiadrem wody, zapewne pełniejszym na początku sprintu od studni,
i wylała resztę jego zawartości na najwyższe płomienie, wspinające się po ścianie przylegającej do domu.

– To na nic! – wydyszała SWW, upuszczając wiadro. – Leć po dzieci, ja pobiegnę po tatę, musimy uciekać!
Nim zdążył cokolwiek powiedzieć, wybiegła. On pobiegł także, dogonił ją przed wejściem do domu, lecz pozwolił jej wbiec pierwszej. Slippery When Wet, wykrzykując imię swojego ojca, rzuciła się do jego łóżka, a Jack Bauer pognał po wąskich schodach na piętro.
– Tato, dlaczego krzyczycie? Jest późno – stwierdziła z wyrzutem Mouthface, kiedy wbiegł do dziecięcego pokoju. Craphole spał niewzruszony, ale kiedy tata nim potrząsnął, otworzył oczy.
– Dzieciaki, musimy się zbierać.
– Jest środek nocy – ziewnęła Mouthface.
– Co się stało? – zapytał przestraszony chłopiec, wyskakując z łóżka.
– Bierzcie najważniejsze rzeczy, musimy uciekać.
– TATO! – wrzasnęła Mouthface, gdy ściana przy jej łóżku zaczęła płonąć.
Jack Bauer złapał ją i ściągnął z łóżka. Mouthface chwyciła braciszka za rękę i stanęli razem w progu, nie wiedząc, co robić. Ich ojciec tymczasem grzebał w ich kufrach
z ubraniami. Rzucił Mouthface okropną, błękitną sukienkę w drobne, białe kwiatki. Craphole’owi dostały się jakieś krótkie spodenki i koszula w kratkę. Porwali jeszcze buty spod łóżek i uciekli z domu.

Kiedy wypadli na dwór, Slippery When Wet złapała dzieci w ramiona. Za jej plecami stał kompletnie ubrany staruszek o długiej, białej brodzie, człowiek, który przyczynił się do narodzin ukochanej Jacka Bauera. Trzymał w rękach słój z pieniędzmi.
Jego córka wyglądała na zmartwioną i wściekłą jednocześnie. Spojrzała na swojego męża nienawistnym wzrokiem i mocniej przytuliła dzieci, które ze zgrozą w oczach patrzyły, jak ogień pochłania ich dom rodzinny.
– Kochanie, wszystko będzie dobrze – Jack Bauer objął ją ramieniem. – Mamy pieniądze, pięcioosobową załogę… Słyszałem, że taki jeden stan, Oregon, jest rajem na ziemi. Może się tam wybierzemy?
– Raczej nic lepszego nie mamy do roboty – zauważyła zjadliwie Slippery When Wet, ścisnęła ręce dzieci i ruszyła w kierunku miasta.

Tak mniej-więcej to wyglądało :P

Częścią drugą jest przedstawienie faktów o głównych bohaterach. Szczerze, to nie chce mi się pisać o wszystkich, bo myślenie o przeszłości Matki zajęło mi baaardzo dużo czasu, więc skupię się tylko na kilkorgu z nich.
Co zacieklejsi fani produkcji, które odniosły sukces, tworzą coś, co określa się mianem „headcanon”, co można wytłumaczyć, jako zbiór faktów o danym bohaterze fantastycznym, które zostały potwierdzone przez jego twórcę, albo takich uznanych jako pewnik przez jakąś osobę, którym autor nie przyklasnął, ale też ich nie wykluczył.

Jack Bauer

  • Dobra, po pierwsze, Jack Bauer wydaje mi się osobą, która ma obsesję na punkcie Świąt Bożego Narodzenia. Szczerze mówiąc, to dla niego nie jest to świętowanie narodzin Pana i Zbawcy, a czas spotkań z rodziną, śpiewania kolęd i ozdabiania domu. Nie to, żeby jakoś specjalnie chciał zacieśniać więzy z dzieciakami, ale z oczywistych względów ciągnie go pod jemiołę z SWW.
  • Jest tą jedną osobą z paczki, która opowiada zabawne historie ze swojego życia. Tą osobą, która, zdawałoby się, opisała już każdą minutę swojej egzystencji,
    a jednak ma jeszcze wiele w zanadrzu, dodatkowo żadna z jego opowieści nie jest nudna lub nieśmieszna.
  • Nie wydaje mi się, by jakoś specjalnie obchodził go fakt, że ma dzieci. Zachowuje się bardziej tak, jakby to Slippery When Wet była jego całym światem, a Craphole wyszedł przez przypadek (mówiąc nieco dobitnie). No, ale skoro już ma te dzieci, to przecież nie będzie dla nich niedobry czy coś. Po prostu SWW jest u niego na pierwszym miejscu (o ironio, zupełnie odwrotnie niż on dla niej!).
  • A teraz coś bardzo prawdopodobnego, co wywnioskowałam z piosenki When The World’s At Stake – kiedy spotkał SWW był całkiem bogaty. Kobieta śpiewała przecież, że ojciec Mouthface nie miał zbyt wiele pieniędzy. Jeśli z tego powodu go zostawiła, to przecież nie mogła wyjść za kolejnego biedaka. A więc Jack Bauer miał kiedyś sporo kasy. Może stracił ją w taki sposób, jak w sklepie w Independence? Może wyprawił imprę z okazji ślubu i ktoś go oszukał, dopisał kilka zer do wyceny kosztów? Musiał mieć kasę przynajmniej do narodzin Craphole’a. Pewnie stracił ją wraz z domem.

 

A zanim o SWW, muszę się przyznać, że mam dylemat dotyczący cyferek i dat w TTO! Wiemy, że zdarzenia w musicalu to rok 1848, a Dziadek w 1812 walczył z homarami. Jeśli by przyjąć, że wojna z nimi była odzwierciedleniem tej brytyjsko-amerykańskiej, to musiała zakończyć się po dwóch latach. Jak wiemy, skończyło się to na wywaleniu Dziadka na brzeg, zabraniu mu żony i okradzeniu go z pieniędzy. Idąc tym tropem, Slippery When Wet musiała narodzić się pomiędzy rokiem 1812 a 1814 (jeśli Eleanor była jej matką. Ale mogła nią nie być, bo przecież Jack Bauer był na pogrzebie swojej teściowej. Ale wtedy nie pogrzebaliby pustej trumny, bo przecież mieliby ciało tej drugiej… W ogóle to Eleanor mogła być homarem, mieliśmy przecież February i Robaka, czemu nie Homarzycę (Homarkę?) i Dziadka?).
Jednak mogło być też tak, że Titty-Mitty znał się z rodziną Jacka Bauera. Wtedy mężczyzna musiał być kilka lat starszy od SWW, skoro pamiętał pogrzeb jej matki.
Iiii to dałoby nam wytłumaczenie, jak SWW spotkała Jacka: pewnie Titty-Mitty poczuł się zobowiązany, jako ojciec, do pomocy córce, gdy ta nie miała w sumie nic (tylko nowonarodzoną córeczkę). Może zwołał znajomych, mających synów, i tak Slippery When Wet mogła wybierać pomiędzy bankierem, stolarzem a farmerem. Może widziała w Jacku potencjał (bo niby w sumie co innego, bankier musiał mieć dużo więcej kasy) albo pozostała dwójka była jakaś toksyczna czy coś.

Jeśli by przyjąć taki obrót spraw, to nawet sporo rzeczy by się zgadzało. Najlepiej przyjąć, że SWW urodziła się w 1814, bo wtedy po dodaniu 18 (wieku, w jakim została matką) i odjęciu tego wszystkiego od 1848 otrzymujemy 16. Jak dla mnie, Mouthface mogła mieć szesnaście lat. Bardziej jakieś 13, no, do piętnastu, ale wtedy Eleanor nie mogłaby być matką Slippery When Wet.
CHYBA ŻE to Titty-Mitty nie jest jej biologicznym ojcem. Co, jeśli Eleanor (człowiek) wskoczyła do łóżka z Cornwallisem (homar)? A potem nie mogła zajmować się córką
i oddała ją mężowi z lądu? Wtedy Mouthface mogłaby mieć 8-15 lat. Zostaje tylko rozstrzygnięcie tego, jakim cudem kochanka Cornwallisa przeżyła tyle lat pod wodą. Może i naprawdę była homarzycą (homarką?).

To może brzmieć nieprawdopodobnie, ale to w końcu StarKid.

 

SWW

  • Dobra, najważniejszy fakt: chyba każdy czasem tak ma, że strzelają mu stawy.
    No więc jej nie. Jest świetnie rozciągnięta, robi gimnastykę poranną. Przecież nie mogła tak doszczętnie porzucić marzenia o zostaniu tancerką, nie? W ogóle, uwielbiam pomysł (swój własny, tak brzydko się chwaląc), że gdyby żyła jeszcze wcześniej, w czasach Gwiezdnych Wojen, to zostałaby tańczącą niewolnicą
    w Pałacu Jabby.
  • Wydaje mi się osobą, która trzyma się swoich noworocznych postanowień, jeśli już je robi. A na pewno robi je innym ludziom. Takiemu Jackowi na przykład (Craphole na pewno co roku otrzymuje karteczkę z tym samym zdaniem: „Przestanę wkładać przedmioty do ust”).
  • W ogóle, matko, czy tylko ja uwielbiam jej miłość do dzieci? Zostawiła tego pierwszego mężczyznę, a wydawało się, że coś do niego czuła (ten jej uśmiech na jego wspomnienie w jej piosence?), bo nie mógł zagwarantować ich córce dostatniego życia. Chciaż może… to on ją zostawił? I dlatego rozważała pozbycie się jego potomstwa? Jakkolwiek było, musiała zrozumieć, że to było także i jej maleństwo, bezbronna duszyczka, potrzebująca ochrony. Porzuciła więc swoje marzenie o byciu tancerką, zdecydowała wychować nieplanowane dziecko, którym została niefortunnie obdarowana. Potem właściwie wywaliła Jacka Bauera
    z rodziny i ruszyła na pomoc córce, którą już raz uratowała i postanowiła zrobić to znów (no, ale Jack się ogarnął, bo, jak wspomniałam, Slippery When Wet była dla niego tak ważna, jak dzieci dla SWW).
  • Oprócz tego jakoś nie wydaje mi się, by wyrażała złość krzykiem. Bardziej pasują do niej sarkastyczne teksty, trafiające w samo serce (jak wtedy podczas kłótni
    z Mouthface), groźna mina i udawanie śmierci.

 

Mouthface

  • Jest na świecie kilka osób, które nigdy nie noszą niczego na rękach. Ani pierścionka, ani bransoletki. Noo… Mouthface jest jedną z nich.
  • Pomimo tego, że Jaime pewnie absolutnie olśniewąco wygląda w bieli, to dla mnie Mouthface jest tym pechowym typem człowieka, który nie może nosić białych ciuchów, bo szybko przestają być białe.
  • Byłaby dobra w kosza. Tak sądzę.
  • Iiii, jako totalną supermoc, daję jej odporność na opryszczkę. Tak. Taka jest dla mnie Mouthface.

Może dla niektórych te cechy Mouthface mogą wydawać się wzięte z nikąd, wymyślone na poczekaniu, ale oto chodzi w headcanonach! Byle by były jakoś podobne do charakteru postaci.

 

Craphole

  • Ok, ok, ok, po pierwsze, ten dzieciak totalnie sznuruje buty tym sposobem na dwa uszka.
  • Założę się, że podkradał Mouthface lalki (Boo… ostatnio przeczytałam, że podczas TTO!, gdy kamera go nie łapała, bawił się kurami. No, ruszał nimi tak, by dziobały ziemię, dreptały dookoła, całowały się… Po prostu myślę, że jakieś samochody nie są zbyt odpowiednie do zabawy w udawany związek).
  • Czy to przez Lauren, czy nie, ufam, że często zasypia w różnych dziwnych miejscach i starsi muszą odkładać go do łóżka.
  • Skarżypytaaa. Definitywnie skarżypyta.

 

No. To tyle. Sporo czasu kreowałam ten post. Wena mnie opuściła na bardzo długo, wybaczcie drogie panie czytelniczki. Nawet za fajny to on nie jest. Miałam tyle pomysłów naraz, a przy tym takiego lenia, że, cóż, zeszło się. Do tego dochodzi jeszcze wniknięcie do świata mitów Percy’ego Jacksona, śledzenie wydarzeń w serialu The Walking Dead i emitowane w tv Gwiezdne Wojny oraz ich najnowsza część. I Tumblr. Tumblr pożera życie.

Tak więc, panno Magnolio, żyję i mam się dobrze. Ano, jak widzisz, Inolvidable, planowałam wstawić post. Wreszcie się udało. Witam Was znów i natychmiast żegnam, niech Moc będzie z Wami, niech los zawsze Wam sprzyja, wielbcie BHola i strzeżcie się Sztywnych. Nie, nie tych z Altruizmu.

39 myśli nt. „Całkowicie StarKidowy Post (Mój Musical Roku 2015)

  1. ~magnolia9912

    *ten blog nie pokazuje o której został dodany post, więc nie wiem, czy pisać teraz, czy odczekać parę godzin żeby sprawiać wrażenie, że jednak mam jakieś życie*
    *a kij, jedziem*
    Bardzo milusie ff, wreszcie dowiedziałam się, jak dokładnie spłonęła farma Dikratsów xD A Jack Bauer w Twoim wykonaniu sprawił, że nieźle się uśmiałam – gaszenie ognia sianem to oficjalnie najlepszy pomysł, jaki widziałam xDDD
    O, bardzo ciekawe myśli nt bohaterów, a Mouthface i ja mamy coś wspólnego – pierścionków szczerze nie cierpię, a jak już założę bransoletkę, to potem co pięć sekund mimowolnie się nią bawię, czym doprowadzam siebie i innych do szału. Inna sprawa, że jedyną biżuterią jaką mogę znieść jest mój cudowny potterowy Zmieniacz Czasu ^^”
    A te spekulacje na temat dat w TTO! widziałam już na Tumblrze, to Twoja sprawka? :o Jeśli tak, to naprawdę gratuluję dedukcji i dobrych chęci ;D (i w takim razie wychodzi na to, że znalazłam Twojego bloga – wszystko się zgadza, Starkid, Gwiezdne Wojny, TWD ^^)
    Tumblr straszliwie pożera życie, potrafię siedzieć na nim do drugiej nad ranem z wbitym w wyszukiwarkę hasłem starkidowym/linkin parkowym/gierczanym i to wszystko Twoja wina, bo przez Ciebie w ogóle zagłębiłam się w to dzieło Szatana! D:
    Naprawdę mi ulżyło, że żyjesz, bo ostatnio wszystkie blogi, które czytam, umierają :c Uff, polski fandom Starkidów nadal żywy! A do wielbienia BHola nie musisz namawiać, mam na jego punkcie taką obsesję, że ostatnio cały dzień latałam po domu (tak, prawie dosłownie „latałam”) z wyszczerzem na twarzy tylko dlatego, że okazało się, iż BHol i ja mamy ten sam znak zodiaku xDDD
    Pozdrawiam! :3

    Odpowiedz
    1. ~Marchewiasta

      Kuuurdee, niech Ci będzie, gratuluję znalezienia mnie tym jakże detektywistycznym sposobem :p Wspaniale łączysz fakty xD To teraz ja tylko muszę znaleźć Ciebie… Może podpowiedź?
      O rany, sorki, widocznie przy jakiejś wzmiance o Tumblrze zapomniałam dodać, że prawa autorskie ma sam Król Piekła i żeby w ogóle nawet tam nie zaglądać, bo się wsiąknie :v Ups, chyba delikatnie zepsułam Ci życie xd
      Bardzo fajnie, że fanfic Ci się podobał :v Miałam nadzieję, że chociaż troszkę będzie śmieszny.
      O Jeżu, znam ten stan xD Ja mam ten sam znak zodiaku co Lauren, moja reakcja była bardzo podobna do Twojej xD Wspaniałe uczucie, być w taki dziwaczny sposób połączonym z tak świetnymi ludźmi. Jakby się było troszkę więcej wartym dzięki takiej błahostce :p
      Pozdrawiam również!

      Odpowiedz
      1. ~magnolia9912

        *10000 wyświetleń wybiło chyba podczas Twojej nieobecności, nie? Tak czy siak, gratuluję!*
        W ogóle tyyyyyleeee szczęścia dzisiaj: Ty wróciłaś z internetowego wygnania, Studio Accantus nagrało piosenkę z „Zaczarowanej” (widziałam na ich kanale że ich słuchasz, albo przynajmniej słuchałaś :3), JATP zamieścili nową piosenkę, są nowinki ze studia LP (nagrywają nowy album!). Boru, licznik szczęścia zaczyna niebezpiecznie pikać i świecić na czerwono :D
        Błagam, obserwuję Twojego bloga od ładnych paru miesięcy, a skapnęłam się dopiero teraz xDDD Tak wolno myślę, że mnie to przeraża. Na Tumblrze nazywam się tak samo jak na YT, ale nic tam nie zamieszczam/nie rebloguję, tylko oznaczam milion rzeczy jako ulubione, a jak już coś daję od siebie, to są to pytania do BHola, wszystkie z anonima xD
        Co mi zepsułaś? O_o niee, dzięki Tobie odkryłam cały Wspaniały Świat, gdzie znalazłam ludzi podobnie jak ja zakręconych na punkcie gier od Daedalic xD Stwierdzam, że Tumblr to wspaniałe miejsce ^^
        O, no proszę, to każda z nas dzieli znak zodiaku z ulubionym Starkidem :3 Mega się ucieszyłam jak to odkryłam, bo wcześniej przeżyłam spore rozczarowanie z Linkin Park (oni wszyscy maja urodziny w przedziale styczeń-marzec, plus jeden jedyny Brad Delson gdzieś w grudniu D:). Ale poszłam jeszcze dalej – ekscytuję się tym, że kot Brosenthala wygląda identycznie jak mój własny sierściuch :o
        Pozdrawiam i mam dziwne wrażenie, że znowu zapomniałam o czymś napisać… trudno, czasu dużo, podobnie jak miejsca na komentarze xD (a, i przepraszam za dzikie emotki)

        Odpowiedz
        1. ~Marchewiasta

          No, dziękuję :) Pewnie to Ty mi je nabiłaś xd
          O rety, oby jak najdłużej dobra passa się Ciebie trzymała! Accantusa śledzę od dłuższego czasu tylko na wypadek, gdyby zdecydowali się zaśpiewać jakąś starkidową piosenkę (co im, jak zauważyłaś, zasugerowałam, nie jako jedyna zresztą). I yaay, kolejna piosenka JATP śpiewana w całości przez Meredith!
          Spoko, nie miałaś podstaw, by mnie podejrzewać jako właścicielkę tamtego bloga (chociaż bezwstydnie robiłam i wstawiałam tu screeny postów ze swoim url)!
          Ech, czyli dobrze czułam, że „come to Poland! Come to Poland!” było Twoje? xp
          Ej, skoro Ci się podoba, to znaczy, że sprzedałaś duszę diabłu :p
          Haha, nawet koty wam pasują? xD Przypadek? Nie sądzę. (Ok, czy teraz chwalimy się tymi szczęśliwymi zbiegami okoliczności, które zbliżają na o naszych idoli? Czemu nie.) Ja z Lauren dzielimy pasję do psów i Masterchefa dla juniorów (a także kolor włosów i oczu, tyle że jej patrzałki są milion razy piękniejsze).
          A co, jakbyś wstawiała owoce swoich fotoshopowych talentów? Fajnie by było. A przy okazji, jak tam ostatnia część Muzzled?
          (Dzikie emotikonki są jak najbardziej na miejscu).

          Odpowiedz
          1. ~magnolia9912

            Kocham, jak Mere śpiewa, ale i tak mam nadzieję, że innym Starkidom też dostanie się parę minut na nowym albumie ^^
            Taa, „Come to Poland” było moje, postanowiłam pobawić się w Małego Spamera xDD No, ale teraz przynajmniej Brolden wie, że takie coś jak Polska istnieje, i że mają tu fanów :3
            Oj tam, już dawno zaprzedałam duszę diabłu, Tumblr nic nie zmienia xD
            Nienienie, wielbię Briana H, a to Brian R ma kota identycznego z moim ^^ Po prostu jaram się jak głupia, kiedy okazuje się że mam coś wspólnego z którymkolwiek ze Starkidów xD Ale to, że akurat BHol jest moim ulubieńcem to serio jest przeznaczenie, jak inaczej wytłumaczyć fakt, że Lupin był moją ulubioną postacią w HP na długo przed obejrzeniem AVPS? xD
            O, też z Broldenem dzielę kolor włosów, a co do patrzałek nie wiem, na jednych zdjęciach ma niebieskie, na innych zielone ;_; ale tutaj: https://www.instagram.com/p/6t2I-yEO0q/?taken-by=brian.holden ma bardzo zielone, więc przyjmę to jako odpowiedź ostateczną i idę się cieszyć, bo też mam zielone paczadła ^^
            Eee, jakie tam znowu talenty xD Coś tam niby bym mogła powstawiać, jak mnie natchnie, to pewnie to zrobię :D a ostatnia część Muzzled to drażliwy temat, strasznie się ostatnio rozleniwiłam, ale pierwsze parę minut mam już przetłumaczone, machnę to w ferie.
            O, o, dobra passa bynajmniej się nie kończy! Nauczyciel od angielskiego kazał nam zrobić projekt na dowolny temat, byleby było to coś związanego z j. angielskim, tak więc robię projekt o Starkid :DD (oczywiście o MAMD nie wspomnę xD)
            Pozdrawiam! *idzie zaganiać dzikie emotki do zagrody*

            Odpowiedz
              1. ~magnolia9912

                A, dopiero teraz ogarnęłam, że to miało być tylko przez jeden dzień. Przepraszam za głupi spam wynikający tylko i wyłącznie z mojego nieogarnięcia xD

                Odpowiedz
            1. ~Marchewiasta

              Powodzenia z projektem (taaak… lepiej przemilcz istnienie Me And My Dick xD)! A co do Twojego uprzejmego komentarza, informującego, że więcej „Jade” nie posłucham: tak się przeraziłam, że pognałam na youtube’a, by przekonać się na własne oczy, a potem wbiłam na twittera Meredith, by dowiedzieć się, że to był tylko jednodniowy specjał z najnowszego albumu JATP… Więc… Dzięki za info :P

              Odpowiedz
              1. ~magnolia9912

                Dziękuję, przyda się :D
                *rozgląda się czujnie na boki*
                Ehm… najwyraźniej podświadomie przewidziałam przyszłość i ściągnęłam „Jade”, więc jeśli chcesz, to mogę spróbować to wrzucić na Dropboxa, Mediafire czy coś w ten deseń i podesłać linka. Zainteresowana? :3
                Aaa, napisy do pierwszej części HMB już są opublikowane! <3 To cudowne, widzieć napisy stworzone przez nas w filmiku na kanale TSK ^^
                Wczoraj się zawzięłam i siadłam do Muzzled, została mi do przetłumaczenia już tylko ostatnia piosenka, więc dzisiaj albo jutro powinnam to skończyć i wrzucić :)
                Pozdrawiam!

                Odpowiedz
                1. ~Marchewiasta

                  Jak to pobrałaś? :o Jestem zainteresowana wszystkim, co jakimś sposobem łączy się ze StarKidami!!
                  Wiesz, chyba odkryłam jak te napisy dodawać :p Jeśli nie byłaś ostatnią osobą, która modyfikowała ich treść, możesz je zaakceptować. Jednak jeśli dodasz choćby jeden przecinek, to kto inny musi kliknąć ‚akceptuj’. Ale *internetowa piątka* za wspólną pracę!^^

                  Odpowiedz
                  1. ~magnolia9912

                    *coraz węższe komentarze*
                    Pobrałam za pomocą cudownej strony zapiszjako.pl, gdzie można pobierać pliki muzyczne z filmików na YT ^^ A tutaj Bardzo Długi Link, nie wiem czy zrobiłam to dobrze, jak nie, to pisz xD: https://www.dropbox.com/s/6n69l54k5hodcis/Jim%20and%20The%20Povolos%20-%20Jade%5BZapiszJako.pl%5D.mp3?dl=0
                    Tak, chyba właśnie tak to cudo działa, ale czytałam też, że parę osób musi to sprawdzić i zaakceptować, więc trzeba zwołać rodzinę/znajomych xD
                    *wirtualna piątka*

                    Odpowiedz
    2. ~Marchewiasta

      Ok, mam nowy patent na te przeklęte komentarze: za każdym razem klikaj ‚odpowiedz’ pod tym pierwszym, najszerszym. Kolejność będzie chronologiczna, a szerokość zadowalająca.
      Link przekierowuje na stronę, chyba jest okej :) Dzięki.

      Odpowiedz
    3. ~magnolia9912

      Łooo, jaki fajny lifehack! xD *w*
      Dobra, czyli prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu coś udało mi się za pierwszym razem ^^”

      Odpowiedz
  2. ~Inolvidable

    O MATKO. Wpisując nazwę twojego bloga w wyszukiwarkę nawet nie łudziłam się, że przeczytać coś nowego, a jednak! Nawet nie masz pojęcia, jak się ucieszyłam (chyba wyszłam na desperatkę). Co więcej – brnąc dalej przez tekst stwierdziłam, że masz naprawdę rozwiniętą wyobraźnię i fajnie połączyłaś wszystkie fakty. No, dowiedziałam się też, jak wyglądało poprzednie życie Dickratsów! Czy mogłoby być coś lepszego?
    Fanfiction – wspaniałe. Jezu, miałam wrażenie, jakbym czytała scenariusz TTO!, świetnie rozpisałaś wszystkie dialogi, a jestem pewna, że tak właśnie mogło być naprawdę. I teraz oglądanie tego show będzie jeszcze lepszym doświadczeniem; opisy bohaterów tylko to wzbogaciły. Świetnie streściłaś Jacka, serio. Myślę, że on jest właśnie takim bohaterem, jakim go opisałaś. Wiem, że pewnie to, co piszę nie ma sensu, ale cierpię przez to, że kończą mi się ferie i jestem jednocześnie podekscytowana tym, że dodałaś coś nowego. Takie wymieszanie skrajnych emocji nie wyjdzie nikomu na dobre, no ale – cóż poradzić?
    Tak, jak w pozostałych musicalach znalazłyby się osoby, za którymi bym nie przepadała, tak w TTO! nie ma kogoś takiego. Może jest to spowodowane małą ilością postaci, nie wiem. Wolę myśleć, iż to dlatego, że wszyscy są cudowni! Oczywiście najbardziej kocham Craphole’a, ale to dzięki (przez?) Lauren. Wracając – wszyscy są cudowni! To jest tak wspaniałe, że nawet nie mogę ubrać tego w słowa.
    Cieszę się, że wróciłaś; czekam na nowe posty! :)

    Odpowiedz
    1. ~Marchewiasta

      Jejku… No, dzięki za wszystkie miłe słowa! Fajnie, że byłam w stanie odrobinę uprzyjemnić Ci ostatnie dni odpoczynku!
      Uu, czyli TTO! jest Twoim numerem jeden, tak? Szacun aktorom za to, że sobie poradzili w tak ubogim składzie.
      Okej, bardzo miło mi będzie przeczytać Twój komentarz pod następnym postem!

      Odpowiedz
      1. ~Inolvidable

        Serio nie ma za co, lubię tu pisać, bo czuję, że nie jestem sama ze swoją „obsesją”. :p
        W sumie, to najbardziej lubię „A Very Potter Sequel” i „Starship”, ale tam znaleźliby się bohaterowie, których bym nie uwielbiała, a w TTO! kogoś takiego nie ma! :
        O, i muszę się pochwalić, że zmusiłam siostrę do obejrzenia CAŁEJ trylogii potterowego musicalu i Starship. NIE NARZEKAŁA. Ustawiła sobie laurenowe „Pigfarts, Pigfarts, here I come (…)” na budzik. I wstawanie do szkoły będzie przyjemniejsze!

        Odpowiedz
        1. ~Marchewiasta

          Heej, to super! Masz teraz osobę, z którą możesz zaśpiewać w duecie jakąś starkidową piosenkę! A w Internecie masz Magnolię i mnie do pogadania. I Tumblr.
          Powodzenia w szkole!

          Odpowiedz
          1. ~magnolia9912

            Ehm, przepraszam, że się tak chamsko wtrącam, ale z własnego doświadczenia wiem, że lepiej nie ustawiać sobie na budzik czegoś, co się lubi :P Ustawiłam sobie kiedyś „Narwhals” z myślą „o, to jest taka zabawna, pocieszna pioseneczka, będzie milej wstawać do szkoły”, tak ją znienawidziłam, że do dziś za każdym razem kiedy ją usłyszę, aż mnie wszystko boli xD
            *wycofuje się w cień*

            Odpowiedz
  3. ~magnolia9912

    Błagam, powiedz, że nie jestem jedyną osobą, która ma zamiar czekać jak ciołek do północy, żeby wziąć udział w livestreamie xD

    Odpowiedz
      1. ~magnolia9912

        Wersja typowo fangirlowa: OMFG BYŁO CUDOWNIE !11!oneoneeeee
        Wersja szczera do bólu: nie masz czego żałować xD Zamiast zapowiadanych dwóch godzin live trwał 55 minut, Brolden i Meredith mieli problemy techniczne i musieli wyłączyć obraz. Ale za to wiadomo, że scenariusz „Firebringer” jest napisany przez braci Lang, Broldena i, po raz pierwszy, Mere :D Muzyka będzie dziełem Mere i Marka Swiderskiego. A, i „Firebringer” będzie bardzo feministycznym musicalem, z porządnymi postaciami kobiecymi, które pokażą typowe „women power”. O SAF też coś było, będzie online, ale nie wiadomo kiedy, postać Lauren to będzie coś a la M z Bonda, Tessa będzie czymś w rodzaju Q (ach, te jednoliterowe ksywy…) a Joe W zagra czarny charakter, bezwzględnego asasyna ^^
        Aha, i był mega zabawny moment, kiedy Mere pokazała przed kamerą kostium Briana z „Gender Is A Drag”. Nick chyba był zdegustowany, bo mówił „Odłóż to, Meredith, błagam”, a Brosenthal: Co to jest, to coś na kroczu?” Na odpowiedź Mere „It’s a vagina!” stwierdził, że w takim razie chyba nie widział żadnej w całym swoim życiu xDD
        Więc tak, było zabawnie i informacyjnie, ale krótko i z problemami :<

        Odpowiedz
      2. ~Marchewiasta

        Uuuu, to już się nie mogę doczekać!! Tylko… uczestnictwo w Spies Are Forever może oznaczać, że tych kilkoro StarKidów nie będzie w Firebringer… Tak czy owak, MereSith na pewno świetnie się spisze! A na Tumblrze było, że Lauren będzie szefową agencji, której skrót nazwy to ASS, więc SAF to chyba będzie hit xd
        Pozdrawiam!

        Odpowiedz
        1. ~magnolia9912

          Niekoniecznie, przecież SAF startuje w ten piątek, a próby do tego rozpoczęli jakoś dopiero w zeszłym miesiącu, jeśli patrzeć na instagram Lauren. Wciąż jest nadzieja :D
          Trzymamy kciuki za scenariuszowo-muzyczny debiut Mere! :3
          O nieee, już to sobie wyobrażam. „O nie, to ASS! Tylko nie to! Jesteśmy zgubieni!” xD
          To kiedy powtarzamy chat? ^^

          Odpowiedz
        2. ~Marchewiasta

          Ano ta, nadzieje trzeba mieć. Powiedziałabym „Wbijajmy teraz!”, ale czy to tak ładnie, tak na ostatnią chwilę?
          Walić to, czekam na chacie do 21 xd Inolvidable, Ty także czuj się zaproszona!

          Odpowiedz
          1. ~magnolia9912

            Yyy, Ptysia jest u mnie i robimy sobie wspaniały maraton filmowy, więc dzisiaj chyba odpada D: Jutro też, bo na 20 do kina idę :< A w jakiś "dzień roboczy" pasuje? :3

            Odpowiedz
  4. ~magnolia9912

    OMÓJBORZEOMÓJBORZE SĄ NAGRANIA Z POTTERFESTU!!!
    Jako osoba Tumblrowa pewnie już widziałaś, ale jeśli nie: jest „Goin’ back to Hogwarts” singalong, improwizowany rapowany utwór o Harrym Potterze i, co najważniejsze, PRÓBKA JEDNEJ Z PIOSENEK Z FIREBRINGERA! AAAA!
    Przepraszam, musiałam gdzieś rozładować emocje *_*
    Jakbyś potrzebowała linków:
    Improwizowany rap: https://www.youtube.com/watch?v=Mzv-QVV5M1Q
    Going Back to Hogwarts: https://www.youtube.com/watch?v=jWe4SKJ1lBw
    FIREBRINGER: https://www.youtube.com/watch?v=QKL2BtMkvjM
    AAAAA! :D
    Pozdrawiam i przepraszam za zaśmiecanie komentarzy ._.

    Odpowiedz
    1. Marchewiasta Autor wpisu

      WOOOOW. Wow. Ale jazda. Coraz bardziej nienawidzę morza za to, że stoi (szumi? Pływa? Faluje?) mi na drodze. Dzięki za linki! :3 Firebringer zapowiada się świetnie.
      Jak najwięcej takich „śmieci” w komentarzach poproszę.

      Odpowiedz
      1. ~magnolia9912

        *mój Wewnętrzny Spamer klaszcze w ręce z radości*
        Morza są okrutne, oceany jeszcze okrutniejsze ._. Wiesz, co byłoby najlepsze dla nas wszystkich? Gdyby nasz świat to wciąż była Pangea: http://www.rci.rutgers.edu/~schlisch/103web/Pangeabreakup/pangea_simple.jpg xD No kurczę, parę dni jazdy pociągiem/autobusem/samochodem i bum, jesteśmy w USA ^^
        O, a masz Snapchata? Corey Lubowich zamieszcza tam zdjęcia i filmiki ze Spies Are Forever, Joe Moses też coś wrzuca i, co ważniejsze, otwiera moje snapy xD (co oznacza, że czternastego sierpnia będę mogła mu zrobić urodzinowy spam!)
        Pozdrawiam! I dobranoc! :D

        Odpowiedz
        1. ~Marchewiasta

          O taaa, czemu te durne skałki dostały nóżek i teraz już się nie zatrzymują :/ Ero Pangei, wróć!!
          No nie, nie posiadam. Ale StarKid każe mi się pięćset razy dziennie zastanawiać, czy aby dobrze robię, wzbraniając się przed Snapchatem, Instagramem i Twitterem :p
          Ale fejm, JoMo?? Suuuper… Zapisuj co fajniejsze (jeśli tak się da)!
          Dobranoc!

          Odpowiedz
          1. ~magnolia9912

            No cóż, powiedziałabym, że chciałabym wrócić do tamtych czasów, ale przecież Pomorze to trzeci świat, pterodaktyl jakiś hałasuje na dachu, trzeba będzie go rano poszczuć dzidą :/
            Hm, z tej trójki, którą wymieniłaś, mam tylko Snapchata, więc też w tych wszystkich rzeczach nie siedzę :P
            JoMo dosyć rzadko cokolwiek wysyła na snapie, głównie jakieś tam gadanie w stylu „hej ludzie, jadę na lotnisko” i mnóstwo zdjęć/filmików swojego kota, który jest przeuroczy xD A z tym otwieraniem to po prostu też wysyłam mu jakieś przypadkowe zdjęcia (tak, nawet mojego kota), a on je otwiera. Widzi je. Hamerykanin z dalekiego Wielkiego Świata widzi randomowe zdjęcia od biednej dziewoi z dalekiej Polszy :3 I wtedy przez parę minut napawam się ikonką Otwartego Snapa, o taką o: http://i.imgur.com/56816xv.jpg No czyż to nie jest piękny widok? xD
            Pozdrawiam!

            Odpowiedz
            1. ~Marchewiasta

              U kurczę, no to fajnie masz xp Ejj, a co, jeśli pomysł na Firebringer zrodził się po zobaczeniu snapów z Pomorza? (Btw, CZYŚ TY WIDZIAŁA NAJNOWSZY FILMIK INFORMACYJNY???)

              Odpowiedz
              1. ~magnolia9912

                Może dlatego jakoś nie przyjeżdżają do Polski? Boją się dziczy?… ;_;
                WIDZIAŁAAAAAAM!!! Jeżujeżujeżu, tak bardzo nie mogę się doczekać!!!!!! (btw, ruda panna jaskiniowiec wygląda mi na Jaime, a ta ciemnoskóra… – czyżby wielki powrót Britney Coleman? :o Jemilli i Zazzalil jeszcze nie rozgryzłam xD tzn wiem, że jeszcze nie ma obsady, po prostu te dwie panie powyżej mi pasują do rysunków) Szkoda, że na yt Firebringer będzie dopiero jesienią/zimą, może uda mi się obejrzeć transmisję na żywo podczas Summer Season… Oby :)
                Pozdrawiam!

                Odpowiedz
  5. ~magnolia9912

    Borze, głupio się czuję, że to ciągle ja Ciebie zamęczam czatem, ale… Od ostatniego minęły dwa tygodnie, masz dzisiaj ok 20 czas? :D

    Odpowiedz
    1. ~Marchewiasta

      Ojejku, przepraszam, ale wywieziono mnie w dziksze strefy Mazowsza, gdzie neta brak :/ Dodatkowo niedzielne wieczory mam zajęte, bo leci Masterchef Junior :p
      Aczkolwiek jestem jak najbardziej za czatem!! Czy pasuje Ci któryś dzień „roboczy”?
      A co do Jemilli i Zazzalil – w filmiku około 1:43 pojawia się kobieta podobna do nich obu (zielone oczy, włosy też takie, jak trzeba). Nie wiem, kim ona jest, ale liczę na nią. Dodatkowo rządam powrotu Alex Paul. A Britney będzie także mile widziana. Jaime. Musi. Tam. Być.

      Odpowiedz
      1. ~magnolia9912

        Ta dziewczyna pasująca do Jemilli i Zazzalil to Jamie Burns, a przynajmniej tak mi się wydaje, pewna nie jestem :P (na instagramie BHola już się pojawiała, no i razem z BHolem i Mere tańczyła do „Burning Down The House”! <3)
        To w Wielkim Świecie też macie dzikie strefy? O_o *przegania megatherium spod okna*
        Jaime musi być. Alex Paul musi być. Britney… no cóż, nie przepadam za nią z powodu Bellatrix :P
        Hm, wtorek? od 18 do 20 mam wolną chatę, więc nikt by się nie wkurzał, że stukam na klawiaturze, po 20 też pasuje ^^ A jak sytuacja u Ciebie?

        Odpowiedz
        1. ~Marchewiasta

          Ta, no, Bellatriks była słaba, ale jako Dean – wymiatała.
          Noo wtorek, 18:30 to chyba dobra pora :) To jesteśmy umówione?
          Dobranoc!

          Odpowiedz
          1. ~magnolia9912

            Cóż, najwyraźniej lepiej jej wychodzą męskie role :P
            Yup, to do napisania we wtorek i dobranoc! :D

            Odpowiedz
  6. ~magnolia9912

    Marchewo, przybyłam poinformować, że masz IŚĆ DO KĄTA I SIĘ WSTYDZIĆ! Straciłaś tytuł Osoby, Która Jako Pierwsza Komentuje i Czyta Wszystkie Magnoliowe Opowiadania, Inolvidable już przeczytałam mojego Juniorowego fanfika i go skomentowała :P POZWOLISZ, ŻEBY KTOŚ BYŁ OD CIEBIE LEPSZY?! zawiodłam się na tobie…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>