Spoilery tego i tamtego 2

Witam :)

Ten wpis jest najeżony filmikami, żeby nadrobić ostatnie dwa posty, które nie zawierały ani jednego linku czy video. Zapewne niektórzy z was to zauważyli i ucieszyli się, że owe zjawisko nie nastąpiło aż dwa razy pod rząd. Może się zmartwili albo wręcz zawiedli. Możliwe też, że skwitowali to wzruszeniem ramion. Nie wykluczam jednak, że większość miała to w nosie (ok, ok, żartuję, aż tylu was tu nie ma, żeby każdy czuł się jak na przykładzie).

Każda część wpisu będzie opatrzona nagłówkiem, więc jak kogoś nie będzie obchodzić dany temat lub nie będzie chciał spoilerów, może sobie spokojnie ominąć. Wiem też, że na pewno nikt nie wejdzie we wszystkie linki, które podam, ale nic nie szkodzi – przynajmniej ja będę je mieć w jednym miejscu.

STARKID

Ta część będzie chyba najdłuższa, bowiem wypowiem się na temat wszystkich ich przedstawień, które dotychczas widziałam.

Ale od początku: Jakiś rok temu obejrzałam na YT film pewnej dziewczyny. Wpadłam na niego, błądząc po Internetach, zażarcie szukając czegoś o HP. Nie wystarczało mi bowiem, że mam edycję dwupłytową całej serii (film + dodatki, sceny usunięte, itp., tyle fejmu, wiem), chciałam wiedzieć więcej. Owa youtuberka naśladowała głosy i charakter mowy postaci z Harry’ego Pottera, najpierw te z filmu, potem z przedstawienia Potter Puppet Pals. W końcu na ekranie pojawił się napis „Starkid”, następnie zdjęcia dziwnie poubieranych ludzi. Wyłączyłam to, stwierdzając, że to jedna wielka głupota. (Link do „głupoty”).

Nie dawniej, jak dwa miesiące temu, zaczęłam oglądać filmiki innej anglojęzycznej Potterhead. Dziewczyny z totalnym fiołem na punkcie Harry’ego. Wariatki z genialnymi filmikami. W pewnym momencie wypowiedziała słowo „Starkid” (a tak dokładnie, to powtórzyła je jakieś pięć razy) i wyglądało na to, że uznaje to coś za najlepszą rzecz pod słońcem. Stwierdziłam, że dla świętego spokoju dowiem się, cóż to jest. Jak każde dziecko XXI wieku, które chce się czegoś dowiedzieć, wpisałam w wyszukiwarce żądane hasło.

No i przepadłam. Pochłonęłam z uśmiechem na twarzy część pierwszą. Jak już pisałam, po niewczasie skapnęłam się, że jakiś inteligentny nolife zrobił napisy…

Jeszcze słówko o Team Starkid: zaczynali jako zwykła, mała, nieznana, grupa teatralna dzieciaków z college’u, ale teraz już nie są mali, nie są zwykli, nie są nieznani! Stworzyli 9 musicali (licząc ten niby-serial wyemitowany, gdy jeszcze nie nazywali się Starkidami), 2 przedstawienia kabaretowe oraz byli na dwóch trasach koncertowych. Jestem jednym z wieeelu ludzi, którzy zauważają ich wielkość, więc mogę gadać dużo :) Jednak, jak podejrzewam, i tak w tym poście zapanuje chaos, toteż postaram się powstrzymać słowotok i ograniczyć się do tych najbardziej spójnych informacji ;)

A VERY POTTER MUSICAL

Pierwsza część Najlepszej Rzeczy Pod Słońcem rozpoczyna się piosenką:

Gotta Get Back To Hogwarts –  Moja ulubiona piosenka z części pierwszej. TOTALNIE NIESAMOWITA.

 

Uwielbiam ją po pierwsze za to, jak została zaśpiewana. Otóż napisał ją odtwórca roli Harry’ego, Darren Criss, ale – co najbardziej wszystkich rozbroiło – znał tekst najsłabiej z ekipy xD (zwłaszcza repryzę tejże piosenki w AVPSY). Ponadto w niektórych miejscach mam wrażenie, że każda osoba wypowiada inny wyraz, każdy śpiewa nieco inne słowa. Ale tworzy to superowy klimat, jakby rzeczywiście byli w szkole, a chyba każdy wie, jak to jest, gdy paręnaście osób próbuje śpiewać równocześnie ;) Nie mam im więc tego za złe, wyszło cudnie.

W tym przedstawieniu Hermiona jest postrzegana jako pasztet bez szansy na miłosną przyszłość. Ron dogaduje jej, jest nieznośny, Harry przyjaźni się z nią z litości. Brzmi znajomo? Dużo bliższe książki, niż oryginalny film xD

 

Wszystkich piosenek nie będę wstawiać, bo po co? Ograniczę się do kilku, ale to nie znaczy, że reszta jest jakaś gorsza i nie warta uwagi, nie! Wszystkie są super, dzięki nim zrozumiałam, że współczesne piosenki mi się nie podobają, bo opowiadają o miłości. A te nie! Wybawienie!

Harry - to piosenka, śpiewana przez Ginny/Jaime, która ubolewa nad tym, że jej obiekt westchnień pozostaje ślepy na to, co się z nią dzieje, gdy jest w pobliżu. To jest super, bo chodzi o miłość, nie? Ale słowo „miłość” nie wystąpiło ani razu. Nawet żadnego „kocham” nie było! Niesamowite^^

The Dragon Song - piosenka pokazująca, jakiego to Harry ma zawsze farta – Dumbledore ogłosił Turniej o Puchar Domów („Nie mylić z Turniejem Trójmagicznym! Jak może być Turniej Trójmagiczny, gdy domy są cztery?!” xD), a pierwszym zadaniem było pokonanie smoka. Oczywiście HP wylosował najniebezpieczniejszego, najbardziej wściekłego i najdzikszego smoka, który był dostępny. Nie przygotował się do zadania, nie przyjmował do wiadomości, że może zginąć. Gdy przyszło mu zmierzyć się ze smokiem (BTW, urocza gadzinka, na rysunku wyglądał straszniej), po prostu zaśpiewał tę piosenkę.

Granger Danger - trwa Bal Bożonarodzeniowy. Na parkiet wchodzi Hermiona, wyczesana, wypudrowana, wystrojona. Ron z miejsca traci głowę. Ale, co ważniejsze – nie tylko on. AVPM to jedyne miejsce gdzie to toleruję… DRAMIONE FOREVER :D

W ogóle obczajcie bekę tych ludzi, gdy zaczynają tańczyć xD Coś pięknego. No, ale trzeba obejrzeć przedstawienie, by wiedzieć, dlaczego Lauren/Draco krzyczy w pewnym momencie „What the hell is this?!” :P

Voldemort is Going Down –  Czarny Pan odzyskał ciało i próbuje opanować Hogwart. Ostrzegł wszystkich, że jeśli Harry się nie podda, pozabija wszystkich, co do jednego. Dzielny, mały Potter, dwunastoletni bohater, od razu leci jak głupi do lasu, na spotkanie z wrogiem. Wszyscy tracą nadzieję, skoro ich największa nadzieja poszła na śmierć.

Lecz Ron nie ma zamiaru się poddać. Śpiewa więc motywującą piosenkę :)

Pomińmy fakt, że Ron kazał zabarykadować drzwi, a Harry wbiegł przez nie pod koniec piosenki. Nie powinien nie dostać się do środka?

To wszystko wyjaśnia xD

W AVPM wprost roi się od zabawnych tekstów, morałów, wielkich słów. Oto kilka przykładowych:

Nie ważne, z którego domu będzie sprawca, to i tak Gryffindor ucierpi :D

Przy tym wszystkie teksty Dumbledore’a mogą się schować!

Voldemort nauczył mnie w tym momencie więcej niż ktokolwiek kiedykolwiek nauczy :’)

Po pociśnięciu Hermionie :P

Scena, w której Harry, Ron i Hermiona, ukryci pod peleryną niewidką (starkidowska peleryna to mistrzostwo xD) podsłuchują rozmowę Snape’a i Dumbledore’a:

Snape: „And the dragons have all been set for feeding time”

Harry: „Did he just say dragon??”

Snape: „Did you just say, ‚Did he just say dragon?’”

Dumbledore: „I must have, because anyone else hiding in this room would have known to SHUT UP, Potter” 

 

 

A oto najlepsze słowo na określenie kogoś, kto jest więcej niż piękny:

A VERY POTTER SEQUEL

Lucjusz Malfoy zdobywa zmieniacz czasu. Wraz ze swoimi Śmierciożercami cofa się w czasie, by zabić Harry’ego Pottera na jego pierwszym roku w Hogwarcie.

Harry Freakin’ Potter – Harry natomiast po raz pierwszy spotyka Rona. Zaprzyjaźniają się od pierwszego wejrzenia.

W Ekspresie do Hogwartu wsiadają do przedziału, gdzie leży jakiś bezdomny. Po chwili napada ich nocny troll…

Kiedy staruszka z wózkiem ze słodyczami próbuje zabić Harry’ego, „jego słodkiego kolegę i tego nocnego trolla”, bezdomny się budzi, i natychmiast wszyscy mają z niego ubaw :3 Przy okazji rzuca kilkoma brzydkimi słowami…

Spotykają Malfoy’a:

Hermione Can’t Draw – nadchodzi czas na cudowny rysunek Malfoy’a, który hejtuje Hermiona, po czym wszyscy hejtują ją:

The Coolest Girl - Hermiona oczywiście rozumie, że nie jest super. Ta piosenka jest mega :) Uwielbiam momenty, w których głos Bonnie/Hermiony wibruje, np. przy kawałku o włosach (niestety, tylko w oryginalnym filmiku z AVPS).

Let The Games Begin - Quidditch i… kolejny rysunek Dracona <3 Nie wiem, jak można mu nie współczuć, gdy pisze list do taty, a potem jest taki załamany, gdy jego ukochany tatuś nie odpisuje ;_;

Those Voices & Guys Like Potter -  Harry znajduje Zwierciadło Ain Eingarp, śpiewa razem z Syriuszem, wierzy mu tylko dlatego, że on też w Zwierciadle widzi jego rodziców (bo przecież w tej kwestii nie da się skłamać, nie?). Potem Snape i Luciusz Malfoy śpiewają o przeszłości Księcia Półkrwi… dosyć wzruszające.

Days Of Summer - pożegnalna piosenka ;_; Okropnie mnie to wzruszyło, zwłaszcza wówczas, gdy śpiewali o tym, że nawet gdy się rozstaną, to nie będą się zanadto smucić, ponieważ wiedzą, że niedługo znów się spotkają i będą czuli się jeszcze lepiej, po takiej rozłące :D

Skończyło się super, piosenką, którą śpiewali na początku AVPM. Tu także było wiele niezrozumiałych, genialnych, prześmiesznych sytuacji:

1. Draco + Luna. Sama słodycz :3 Okazałao się, że rzeczywiście wszyscy szanowani czarodzieje noszą pieluchy, Pigfarts istnieje, a Malfoy nie jest wybrykiem natury… pomijając to, kto jest jego prawdziwym ojcem…. Hermiona złamała mu serce, kiedy wyznał jej, że się w niej zakochał.

2. Firenzo, przyjaciel centaur!

Na jego widok niemalże oplułam ekran xD I jeszcze ich historia o rozmnażaniu xDD

3. Nikt nie umiał poprawnie wypowiedzieć imienia Hermiony.

4. Umbridge SMSująca ze swoimi kochankami:

5. Prawdziwy sposób, w jaki zginęła mama Bambiego.

6. Scena z Hermioną i Umbridge + zasady Umbridge.

7. Pochodzenie blizny Harry’ego.

8. TO:

9. Oraz najsłodsza rzecz na całym świecie: pocieszanie Hermiony/Bonnie przez Rona/Joey’ego, poprzez użycie przykładu w postaci historii miłosnej Spidermana <3 Po prostu coś cudownego…

A VERY POTTER SENIOR YEAR

Tą część – ostateczne pożegnanie z Harry’m, koniec wzruszającej i prześmiesznej przygody – wystawili na Leakyconie (meet-upie dla fanów HP). Ulubieniec wszystkich, Darren/Harry, z powodu swojego udziału w Glee miał dużo mniej czasu do przygotowania, niż cała reszta – która i tak jakieś dwa dni przed występem stwierdziła, że zagra, a nie przeczyta tekst z podziałem na role, siedząc na krzesłach, jak planowali, i chwała im za to! – toteż musiał calutką swoją rolę sczytywać z kartki. Myślę, że dał z siebie i tak wiele, więc nie mam mu tego za złe, nic nie popsuł, więc ok.

Jednak było coś, co mną wstrząsnęło. I to niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu. Otóż uwielbiana przeze mnie Hermiona – Bonnie Gruesen – została zastąpiona Meredith Stepien. Niby nic, nie była zła. A jednak zapewne nie byłam jedyną, która zaczęła się zastanawiać, co się, kurczę, stało, bo nawet natrafiłam na jakiś temat pt. „Where the Devil is Bonnie Gruesen?!”. Oczywiście przemiła Meredith (którą momentalnie skreśliłam, gdy zajęła miejsce jednej z moich ulubionych postaci… potem odkryłam, że nie jest taka zła, ale nieważne) bardzo kulturalnie się przywitała, itd. Oczywiście, że duża część fanów Starkid znienawidziła Bonnie za to, że odeszła.

Ale ja, pomimo faktu, iż czuję się potraktowana niesprawiedliwie takim obrotem spraw, nie nienawidzę jej za opuszczenie (dobrowolne!) teatru. Po prostu szanuję ją za to, że była. Że dała nam się chwilę sobą pocieszyć, że dała nam najbliższe pierwowzorowi wcielenie Hermiony.

thanks hermione

This is the End -

 

Nic nie trzeba dodawać ;)

Senior Year – Baaaardzo pozytywna piosenka, ale radzę zwrócić uwagę na dźwięki wydawane przez Jaime/Ginny O_O Czasem są dosyć przerażające…

This School is Mine – czyli pojedynek między Malfoy’em a Harry’m. („I beat the snake, HA!„)

Sidekick – Oto kolejny przykład, jak to ślicznie Team Starkid opowiada o miłości. Ron nie powie wprost, że kocha Hermionę. Po prostu kocha być po jej stronie :)

No i oczywiście gify, memy i co tam jeszcze znajdę:

 Bo – wierzcie lub nie – Gilderoy Lockhart osiągnął sukces dzięki wielu swoim książkom, które zostały nawet zekranizowane! Na pewno mieliście do czynienia ze Zmierzchem albo Igrzyskami Śmierci. Tak, to jego dzieła! Napisał nawet Harry’ego Pottera!!

Świetne były też odniesienia do książek Lockharta, np. gdy Ron i Draco kłócili się o rękę Hermiony, tamta powiedziała, że teraz nareszcie wie, jak czuła się Katniss xD Albo wszystkie momenty, w których Voldemort starał się przekonać innych, że dziennik Toma Riddle’a jest dziennikiem, a nie pamiętnikiem :P I te, w których Darren/Harry nie mógł powstrzymać śmiechu :D No i oczywiście nieumiejętność Darrena co do zawiązania krawatu i jego „F**K THE TIE!” podczas repryzy Going Back to Hogwarts xD

A koniec… oczywiście dziewiętnaście lat później, kolejna repryza Going Back to Hogwarts („I hope you find that swimming pool„) i…

:’)

 

LITTLE WHITE LIE

W skrócie, to jest to opowieść o Sami i Duderze Reese, którzy uczęszczają do szkoły, w której bycie w zespole jest wszystkim, więc oczywiście także tworzą swój. Niestety, ich muzyka jest do bani. Żeby wygrać Bitwę Kapel robią nabór na członków zespołu, ale przychodzi tylko jeden dziwny chłopak, który po kilku sekundach ucieka, by wpaść pod samochód. Losy rodzeństwa toczą się w taki sposób, że w końcu kradną temu poszkodowanemu jego muzykę.

Ogólnie bardzo ciekawe, tylko niestety nigdy nie dokończone :c Mają nawet świetny czarny charakter, Tanyę Freemont/Lauren Lopez, która śpiewa okropną, tandetną, aczkolwiek pamiętliwą piosenkę pt. Boy Toy.

Umieścili tam też utwór Sami, którego refren jest dokładnie tym, co Harry w AVPM. Prosz (+ich wykonanie Granger Danger z trasy koncertowej :P):



Zauważcie, że nawet stojak od mikrofonu Joey’a jest wyższy od Lauren xD

 

STARSHIP

To jest mocneee :D Serio, niby zwykła opowieść typu „Przyszłość jest dziś”, o planecie robali i podróżach kosmicznych, ale: zabawne, śpiewane i… warte zobaczenia. Użyli bowiem niezliczonej ilości ogromnych marionetek i kukiełek stawonogów! Jest to także pierwsze przedstawienie bez udziału Darrena Crissa, którego zajęło Glee… Dlatego też pojawił się całkiem świetnie nie-ukryty żart o owym złodziejskim serialu (tłumaczenie niejakiej/niejakiego nacpla, u której/którego obejrzałam Starship):

- Galaktyczna Liga Ekstraterytorialnej Eksploracji chce pozyskać robale, żeby tworzyć swoje własne pokręcone obrzydlistwa!

- Przeklęte G.L.E.E.! Zawsze robi ze wszystkiego pokręcone obrzydlistwa!

Ich miny w tym momencie – bezcenne xD Tak im się chciało śmiać, kiedy ludzie skumali kawał xDD

Piosenki mają – jak zwykle – cudowne. Najbardziej lubię I wanna be a Starship Ranger (refren cały czas dźwięczy mi w głowie) oraz Hideous CreaturesNooo i może Get Back Up.

 

To, że nie grał tu Darren, nie znaczy, że druga najbardziej uwielbiana członkini Starkidów także sobie odpuściła – nie, Lauren zagrała twardą hiszpańską dziewczynę:

taz

A teraz oczywiście znalezione w randomowych miejscach obrazki:

 

 

 

 

 

 

 

Nie mogę mówić o reszcie ich przedstawień, czyli Me & My Dick, Twisted, ANI: A Parody czy Holy Musical B@man, bo jeszcze ich nie obejrzałam. Niemniej jednak mam zamiar wkrótce to zrobić.

 

 

IGRZYSKA ŚMIERCI

Pierwsza część serii całkiem mi się podobała. Mogła tylko zakończyć się zgrabniej i to tak, by nie trzeba było kontynuacji, bo w miarę czytania robiło się to coraz bardziej bezsensowne… Chociaż te całe Igrzyska Ćwierćwiecza Poskromienia nie były takie złe, to Kosogłos był dość mdły.

Filmy początkowo mi się nie podobały. Katniss wyglądała na nieco niedorozwiniętą, zresztą Peeta też. Zupełnie nie tak wyobrażałam sobie Caesara Flickermana. Ogólnie miałam wrażenie, że film był ubogi i taki niedorobiony. Po części drugiej doceniłam pustkę wszechobecną, ten brak roślinności, taki post-apokaliptyzm. Natomiast po obejrzeniu wywiadu z Jeniffer Lawrence stwierdziłam, że dużo lepiej wyszłaby w ekranizacji, gdyby nie grała, bo jest naprawdę sympatyczna i zabawna, naturalna i spontaniczna. Niestety, dostała jej się rola Katniss – największego smutasa i najbardziej naburmuszonej dziewczyny w Panem -.-

Kosogłosa jeszcze nie widziałam, ale podobno pojawił się w sieci z lektorem.

OK, straaasznie długo ciągnęło mi się robienie tego posta, ponadto skapnęłam się, że coś mi się enter zjechał i w ogóle nie reaguje, więc za całe to zściubienie treści oczywiście przepraszam. Myślę, że jak na tą chwilę maksymalnie wyczerpałam temat Starkid, więc… teraz kolej moich czytelników (o ile jacyś są) na wypowiedzenie się! 

SPOILER dotyczący Hobbita, który został mi zaserwowany przez kolegę na Facebooku. Niby czytałam książkę i nie powinnam być zaskoczona, a jednak byłam. Napisał bowiem: „RIP: TORIN Dębowa tarcza [*] Postawmy znicz i pomudlmy się” *facepalm* Cóż, niektórzy z emocji tracą głowę do ortografii ._.

A więc do napisania i miłych ferii (JEEJ jeszcze tylko tydzień, przetrwam to :3)!

23 myśli nt. „Spoilery tego i tamtego 2

  1. ~magnolia9912

    Dzień dobry! *patrzy na zegarek* Znaczy… eee… dobry wieczór! :P
    No cóż, muszę przyznać, że potrafisz zachęcić ludzi. A Very Potter Musical, nadchodzę! I AVPS. I AVPSY :> Olać lekturę na Maraton Czytelniczy!
    Ooo tak, łączmy się w niechęci do Katniss! I do Peety! Yeaaaaaah! Śmiesznie jest, bo mój ranking książek IŚ wygląda tak:
    1. IŚ
    2. W pierścieniu ognia
    3. Kosogłos
    Podczas gdy ranking filmów wygląda tak:
    1. Kosogłos
    2. W pierścieniu ognia
    3. IŚ
    Dziwneeee :o (teraz trzeba rok czekać na drugą część Kosogłosa… :ccc)
    A co do wspaniałej ortografii, to mam przykład takiego czegoś. Był to polski komentarz pod teledyskiem LP „Given Up” (tak, wiem, jestem monotematyczna), a brzmiał następująco: „teledysk w kturym czester pokazuje swuj znakomity glos i paler” strasznie mnie to za pierwszym razem rozśmieszyło i nadal śmieszy xD
    No cóż, dobranoc! :)

    Odpowiedz
    1. ~Marchewiasta

      Wow, OMG (albo Oh My Dead God, jeśli wierzysz, że przyszłość jest dziś, a nauka zabiła Boga :P), Magnolia, NIE POŻAŁUJESZ!
      Tylko czy to naprawdę jest dar zachęcania ludzi, a nie może umiejętność narzucania im swojej woli poprzez bezustanne gadanie na dany temat? Nie ważne, grunt, że działa :3
      No, tak jak mówiłam, emocje wpływają na naszą super moc (tak, jest nią mówienie w niemalże najtrudniejszym języku świata) :D
      Pozdrawiam :3

      Odpowiedz
      1. ~magnolia9912

        COŚ TY NAJLEPSZEGO ZROBIŁA?! Przez Ciebie obejrzałam już (albo raczej „zaledwie”) całe AVPM i połowę AVPS. Jakie to jest totally awesome *o* Normalnie nie cierpię Snape’a, ale tutaj go kocham, kocham, kochaaaam ^^ „What the decil is goin’ on heeeeere?”, „Oh that’s absuuuuurd” a dialog Snape’a z Lupinem kocham po prostu! („That’s absuuurd!” „You’re absurd!” „What? Say that again to my faaace” „You’re absurd!” „That’s absuuuurd!”) <3333333 i oczywiście późniejszy mistrzowski test ("Hey, Lupin! Want to go to look at the fool moon with me? Haha, zombie") Borze, jaka to jest przegenialna postać xD Malfoy zresztą teeeż (http://media-cache-ak0.pinimg.com/236x/7b/8a/ef/7b8aefa029ffd9526ad1d9227a1bba8d.jpg), a normalnie też go nie cierpię :P Wspaniałe piosenki, "Voldemort is going down" spodobało mi się chyba najbardziej, pewnie przez ten marszowo-bitewny klimat, który strasznie przypomina mi moją ulubioną piosenkę :D
        Sorry, po prostu zakochałam się w tym musicalu. Hm, powinnam teraz odrabiać zadanie z matmy, ale… zadania z matmy nie są totally awesome, więc są sprawą drugorzędną xDDD
        Pozdrawiam!

        Odpowiedz
        1. ~Marchewiasta

          OH MY ROWLING, I AM DOING IT RIGHT!! :O
          Nie wierzę, matko, chyba szczęście postanowiło odwiedzić swoją starą przyjaciółkę i przynieść jej trochę powodzenia po ostatnich trójach z matmy :DD
          Miłość do Starkidowskiego Snape’a i Malfoy’a niech się szerzy! :P Mnie rozbroiło ‚Yeeey!’ tego pierwszego, gdy w AVPS został przedstawiony uczniom xD
          Czy teraz także doświadczyłaś czegoś takiego, jak niezdolność powiedzenia czegokolwiek, co nie byłoby cytatem z któregoś z potterowych musicali? Osobiście mogłabym o tym mówić i mówić, niestety nikt nie chce mnie słuchać :v A to nie lubią HP, to znowu uważają Starkidów za beznadzieję i stratę czasu… ugh, ci ludzie mnie dobijają -.- Jak można nie doceniać teatru? Tam masz tylko jedną szansę, albo się uda, albo nie! A tam jeszcze śpiewają!!
          OMG, łączmy się w miłości do Starkidów!
          Pozdrawiam :D

          Odpowiedz
          1. ~magnolia9912

            Jak mogłam zapomnieć o „Yaaay”?! :o To też było cudowne, powtarzałam ten moment mnóstwo razy, zanim oglądałam dalej. No i jeszcze kiedy Dumbledore mówi: „Nie ma mowy, że Severus Snape kiedkolwiek był, jest lub kiedykolwiek będzie sługą Voldemorta”, a zaraz potem jest Snape i jego „Niech żyje Voldemooooort!”. Oprócz tego z jakiegoś powodu strasznie rozwalił mnie wiadomy Szaliczek z AVPS, przeuroczy jest xD Wszystkich momentów które mnie rozśmieszyły chyba po prostu nie jestem w stanie wymienić, sporo ich jest.
            Też mam tak jak Ty, ale w moim przypadku cały czas nawijam o Wiadomym Zespole. Cała rodzina ma tego naprawdę dosyć, nieliczni przyjaciele też. Ale co poradzę na to, że historia o tym, jak to Chester podczas OzzFest 2001 został ugryziony przez jadowitego pająka, jest dla mnie niesamowicie ciekawa? xD Ech, nie mam nikogo, z kim mogę dzielić muzyczne zainteresowania :c
            Najbardziej podziwianą przeze mnie rzeczą jest to, że aktorzy potrafią zapamiętać tyle czynności, tyle tekstu, tyle piosenek i tyle choreografii O_O Z moją zawodną pamięcią na sto procent bym sobie nie poradziła, szacun dla nich :)
            Pozdrawiam! (Skoro Oh My God to w skrócie OMG, to czy Oh My Rowling to OMR? Hm. Nie brzmi tak źle)

            Odpowiedz
            1. ~Marchewiasta

              Och, Scarfy był najdzielniejszym stworzeniem (obok Dumbledore’a), jakie widziałam xD A w AVPSY totalnym bohaterem :3
              Pamiętam jeszcze tykającą kanapkę w AVPM, która przypomniała mi o piosence „Mysterious ticking noise” z Potter Puppet Pals :P I niesamowicie rozśmieszały mnie te wszystkie momenty, w których leżące/nieżywe osoby usuwały się ze sceny :D Lub gdy Luciusz Malfoy gonił Harry’ego, Rona, Hermionę i Draco, którzy tymczasem schowali się za kotarą, a on pobiegł dalej, a potem wiadomo, co się okazało xD Rozbrajająca jest też koszulka Dumbledore’a i jego plakat Zefrona :)
              Jak to ugryzł go jadowity pająk?? :o

              Odpowiedz
              1. ~magnolia9912

                Plakat Zefrona totalnie rozłożył mnie na łopatki xD Zwłaszcza teksty wszystkich postaci, które ów plakat widziały: „Jaki przepiękny plakat Zefrona!” „Ja uwielbiam Zefrona najbardziej!” „A nie, bo to ja uwielbiam Zefrona najbardziej!”, a później „Zniszcz go, Ron!” „Nie mogę, jest taki charyzmatyczny!” Dawno się tak nie śmiałam :D
                Joe Walker jest jedynym facetem, który, tańcząc w różowej sukience, blond peruce i z krzykliwym makijażem a do tego śpiewając piosenkę o tym, że Dumbledore nie może być jego (jej?) kochankiem, potrafi wciąż wyglądać męsko xD
                Za AVPSY się zabiorę, ale najpierw muszę choćby zacząć tę książkę na Maraton Czytelniczy :c Ech…
                Ano, w 2001 r. Chester został ukąszony przez pająka. W wyniku ukąszenia wyłysiał i upodobnił się do Golluma.
                Oczywiście żartuję :D Znaczy, został ukąszony, ale jad spowodował, że Chaz miał zaburzone postrzeganie odległości (czy coś), nie umiał określić, jak daleko od niego znajdował się jakiś przedmiot, a w rezultacie ciągle wpadał na ściany, stoły, krzesła i inne rzeczy, na które można wpaść. Kiedy w końcu wybrał się do lekarza, okazało się, że gdyby zwlekał jeszcze parę dni, czekałaby go kwarantanna O_o Podobno ten pająk to był pustelnik brunatny, ukąsił Chestera kiedy ten spał. Masakra ._.

                Odpowiedz
                1. ~Marchewiasta

                  Czy dobrze kojarzę, że Joe śpiewał dlatego, że jego postać okazała się kobietą, a Dumbledore preferował mężczyzn? :p Mnie trochę przerażał, gdy tak znęcał się nad tymi biednymi dziećmi :c Ale rozśmieszył mnie trik Snape’a z podmianą tego kloca z gwoździami na piórko xD A Malfoy… kojarzysz może, w pierwszych odcinkach AVPM, tam, gdzie Draco tarza się po podłodze, gada o Pigfarts itd., mówi coś o tym, że nie wszyscy są tak bogaci, by z pieniędzy po śmierci rodziców móc polecieć w kosmos (czy coś w ten deser), a potem „Starkid Potter, Moonshoes Potter”? Podobno było to improwizacją Lauren xD Cóż, gdy trzeba umieć kojarzyć i wypowiadać to tak, by brzmiało śmiesznie, Starkidzi wymiatają :D
                  Ale wyzdrowiał po tym czymś, nie? Kurde, nieźle, dlatego czasem warto zamiast spać, to na Internetach siedzieć xD Chociaż… może był na jakimś pustkowiu, że go tak ten robal znalazł?

                  Odpowiedz
                  1. ~magnolia9912

                    #wąskiekomentarze
                    Snape’owa podmiana była genialna, ale jeszcze bardziej rozśmieszył mnie jego następny tekst, coś w stylu „okej, teraz czas na lekcję eliksirów, przygotowałem coś fajnego, co spodoba się wszystkim! Do lochów!” i wszyscy uczniowie ruszyli za nim z radosnym okrzykiem „Yaaay!” ^^ Kojarzę te słowa Malfoya :) Aczkolwiek cały czas zastanawia mnie scena z plakatem „Team Jacob” z AVPS, kiedy Ron chce go zdjąć, ale przez długi czas nie może, więc wraca, mówi „Nic z tego, jest przytwierdzony magią”, po czym on i Harry wymieniają porozumiewawcze uśmiechy… To była wpadka, czy tak było w scenariuszu? :P
                    Świetna była scena, jak Harry zapytał Dumbledore’a „a pana dokąd przydzieliło?”, a on na to „gej jak fajerwerki na czwartego lipca” xD Trzeba przyznać, że ten występ jest poprawny politycznie (transseksualista też jest, i tak, chodzi mi o Umbridge :D)
                    Tak, Chester po tym wyzdrowiał (na szczęście! Inaczej czyjego głosu bym słuchała w Berlinie? ;c), ale w jakimś wywiadzie powiedział, że zawsze sprawdza, czy na krześle albo w łóżku nie ma żadnych „pijących krew stworzeń”. Najlepsze jest to, że on właśnie nie był na pustkowiu, tylko w jakimś mieście, spał w autobusie zespołu (podobnie jak cała reszta) i przeuroczy pajączek musiał wybrać właśnie jego ;_;

                    Odpowiedz
                    1. ~Marchewiasta

                      Sądzę, że Joey po prostu nie potrafił go odczepić i zwyczajnie zaimprowizował, bo nawet Lauren nie ukryła uśmiechu :D A może wszyscy oni są tak naprawdę fanami Jacoba? xD Ktoś natomiast wysnuł teorię, że to było w scenariuszu, jako nawiązanie do spadającego plakatu w AVPM, chociaż osobiście nie rozumiem związku…
                      Wprost uwielbiam, kiedy Malfoy wygłasza jakiś wybitny monolog, a inna postać wchodzi na scenę z tekstem „Draco, you little shit!” albo „I love you all. Except you Draco, I can’t f**king stand you!” xDD Oraz moment, w którym Malfoy zostaje pochwalony przez Hermionę i wyjeżdża do Rona z tekstem „Got a problem Weasley?”, po czym Ron bardzo inteligentnie wkomponowuje wulgarny gest w swoją wypowiedź^^
                      Och, więc pajęczak zwyczajnie chciał się poprzytulać do jakiejś osobistości, no i tak jakoś wypadło na Chestera, ma chłop farta, nie powiem.
                      Niestety, wzywa mnie jeszcze połowa lektury, która jest na jutro O.o Dobranoc więc.

  2. ~magnolia9912

    Nie wzięłam opcji „odpowiedz”, bo komentarze byłyby wtedy naprawdę wąske xD
    Może nawiązanie było takie, że Umbridge myślała bardziej przyszłościowo niż Dumbledore i przytwierdziła swój plakat magią, żeby nie spadł jak tamten? o_o
    No czo, Malfoy jest po prostu wspaniały, nic więcej na ten temat powiedzieć nie można ^^ (wtajemniczam już Ptysię w AVPM, zakochała się w Draco równie mocno jak ja!)
    Tia, ma chłop farta! Jako psychofanka powiem, że zazdroszczę pajęczakowi, ale to tak na marginesie :D
    Och, te lektury czytane na ostatnią chwilę… Miałam tak w pierwszej gimnazjum. W jakiś piątek przypomniałam sobie „oł sziet, na poniedziałek trzeba przeczytać „Krzyżaków”! Cały weekend spędziłam czytając ten twór, po czym w poniedziałek nauczycielka stwierdziła „aaa, może za tydzień zrobię wam ten sprawdzian ze znajomości lektury…” Chyba nie muszę mówić, jakie emocje wówczas mną targały -.-

    Odpowiedz
    1. ~Marchewiasta

      Hm, czyli mój blog znowu chce przekroczyć granicę estetyki w kategorii „komentarze”. A już myślałam, że po zmianie szablonu będzie ok :/ Niestety, na moim telefonie wszystko jest wąskie, więc na razie nie widzę, jak okropnie to wygląda…
      Oho, powodzenia dla Ptysi :) Więc to prawda, że AVPM zmienia mugoli w czarodziejów :DD
      No, coś podejrzewam, że powoli kończą nam się epitety, których można by użyć do zachwycania się Starkidami :3 Przypomniała mi się moja reakcja sprzed dwóch tygodni, gdy to oglądałam sobie „HP i Więźnia Azkabanu” i pojawił się Tom Felton – krzyknęłam wtedy „Cooo?! Gdzie, do diabła, jest Lauren??”, po czym skapnęłam się, że to nie AVPM xD To zmienia ludzi :P Teraz trudno mi się przestawić na oryginalny film.
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  3. ~Stuki

    Bardzo fajny blog, polecę mojej siostrze :D Jeżeli chcesz przeczytać recenzje ciekawych gier pisanych prze zemnie wejdź na tego bloga ——-> http://gry-e3.blog.pl . Byłbym bardzo wdzięczny jakbyś został ze mną na dłużej :D Powodzenia w pisaniu bloga !!!

    Odpowiedz
    1. ~Marchewiasta

      Dziękuję za miłe słowa, mam nadzieję, że przypadnę siostrze do gustu :)
      Z przyjemnością zajrzę :D

      Odpowiedz
  4. ~Wik

    Wszystko, wszystkim, ale… jako mogłaś uznać, że Brizzy to głupota? ;-;
    Mam nadzieję, że nie tylko AVPM i S, i SY oglądałaś, ale zajrzałaś na ich inne produkcje, gorąco polecam!

    Odpowiedz
    1. ~Marchewiasta

      Witam z fandomu! :D
      Ooo taak, Firebringer zapowiada się nieziemsko. Tyle nowych, ślicznych twarzy!! No i przecież premiera Spies Are Forever niedługo na youtube! Wspaniale jest być w StarCulcie :3
      Brizzy wielbię, naprawdę. Głupotą wydawało mi się wówczas StarKid, bo to kostiumy były dziwaczne, zdjęcia nieostre, myślałam, że to jakieś cosplaye. Jak dobrze, że w końcu się do nich przekonałam!
      A jak zaczęła się Twoja przygoda ze StarKid?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>