Miesięczne archiwum: Listopad 2015

Spoilery tego i tamtego 3 | StarKid po raz 5/1000000

large

 

Uhuhu, tyle się działo u tych StarKidów! I to w niedalekiej przeszłości!

JAK W NIEDALEKIEJ PRZESZŁOŚCI?! PRZECIEŻ MY JUŻ OFICJALNIE JESTEŚMY W PRZYSZŁOŚCI!!

No dobra, to jak już tak niezręcznie nawiązałam do przeszłości i przyszłości, przy nieudanej próbie rozpoczęcia tematu, który na moim blogu będzie gościł, dopóki nie uzbieram 1000000 postów o nim, porozmawiajmy o 21 października roku 2015.

A więęęęęc – dzięki panom Bobowi Gale i Robertowi Zemeckis ludzie w 1989 roku wyobrażali sobie, że za 26 lat przyjdzie im latać na deskach, zamiast sunąć ich posiadającymi kółka krewniakami po powierzchni ziemi, że nie będą musieli wiązać butów, a Michael Jackson nadal będzie tworzył muzykę. No cóż, przynajmniej co do butów się nie mylili.

W sumie to dobrze, że ich prognozy futurologiczne się nie sprawdziły. Te obciachowe ubrania T.T Ale latające deski były całkiem spoko.

Tooo może najpierw o spoilerach?

Bo zobaczeniu Holy Musical B@man i dwóch części Avengersów wstąpiła we mnie ochota, by obejrzeć filmy o superbohaterach. Najpierw padło na Batmana (głównie dlatego, że akurat leciał w telewizji).

Cóóóóóóóóż… Jakby to podsumować? Było całkiem ciekawie, tylko jakoś przegapiłam śmierć Jokera. Nie zauważyłam jej po prostu. W trzeciej części zwyczajnie się nie pojawił, a to znaczy, że Batman go pokonał, nie? Czy on w ogóle jest pokonywalny? Czy w ogóle jest takie słowo?
Tak czy inaczej, wow. Niesamowity kontrast: Avengersi żartują na prawo i lewo, co chwila Tony Stark wali docinkami, ogólnie atmosfera jest fajna. Batman jest ponury, poważny, wszystko kręci się wokół intrygi, zdrady, zemsty, strachu. Wszystko jest owiane tajemnicą. Mam wrażenie, że nic nie zostało wyjaśnione do końca. W tym sensie, że tylko w części. Bo na końcu, to się wiele rzeczy okazało.
Na przykład bardzo nurtuje mnie temat Jokera. Co z jego bliznami? Która opowieść o nich była prawdziwa? Co się z nim stało? Co go w ogóle podkusiło, by mordować ludzi?
Natomiast Harvey Dent jest świetnym wzorem do nienaśladowania. Fakt, że twoja dziewczyna zginęła przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności nie znaczy, że masz wyznaczać innym moment śmierci! No halo, co za myślenie? I to jeszcze poprzez rzut monetą?
Film Mroczny Rycerz Powstaje zakończył się dla mnie ogromnym wstrząsem. JAK MOŻNA SPRAWIĆ, ŻE SPRAWY OBRÓCĄ SIĘ NAGLE O 180 STOPNI?? JAK MOŻNA POZOSTAWIĆ NAJFAJNIEJSZĄ POSTAĆ Z FILMU W NIEWIEDZY AŻ DO KOŃCA?? (Tak, mówię o komisarzu Gordonie, moim ulubionym bohaterze, przyjacielu Batmana, KTÓRY DO SAMEGO KOŃCA NIE OGARNĄŁ, KTO JEST BATMANEM!). Aaaale od razu wiedziałam, że ten cały detektyw jest Robinem. Jakoś to czułam, i proszę bardzo, mamy następcę Mrocznego Rycerza.

Potem przerzuciłam się na Iron Mana. Ta trylogia jest niesamowita. Głównie dzięki Tony’emu Starkowi… to znaczy Robertowi Downey Juniorowi… i… ta, to tyle.
Tony Stark. Po prostu Tony Stark. Taki Batman-błazen trochę. Niesamowicie bogaty, śmiertelnie chory (czy ciała obce, znajdujące się w ciele, powoli zbliżające się do serca, mogą być nazywane chorobą? Nie? To niby jak?), strasznie sarkastyczny, nieziemsko pewny siebie, a wręcz zadufany w sobie i zwyczajnie przegenialny. Tony Stark.
Wątek z zegarkiem Dory Poszukiwaczki rozłożył mnie na łopatki xDD Limitowana edycja xD
Tylko… skoro Tony pozbył się tych dziwactw z piersi, to jak będzie kontrolował zbroję Iron Mana?…

A co myślę o ekranizacji pierwszej części opowieści o Percym Jacksonie? Niezła. Tylko… Czy oni nie mieli mieć po trzynaście/czternaście lat? Jakoś tak starzej wyglądają. I do Grovera wzięli tego wkurzającego faceta, którego słychać w każdej bajce od dwóch lat -.- A zrobili tylko wersję z dubbingiem! :/ A, i oczywiście DŁUGOPIS. No kurde, ludzie, to był długopis ze SKUWKĄ. ZE SKUWKĄ, a nie klikający. I co teraz będzie, jak Percy zgubi długopis, głąby? Przecież skuwka służyła do tego, by wracał mu do kieszeni! A bez skuwki to już po herbacie.
Czasem mam wrażenie, że producenci filmów (nie wiem do końca, jak nazwać tych, co zawinili: ludzie od scenariusza, goście od rekwizytów?) w ogóle nie przeczytali książek. Albo stwierdzili „Oj tam, znacznie łatwiej jest pokonać armię wściekłych fanów, niż zawrzeć wszystkie detale w filmie” (patrzę na was, producenci ekranizacji Harry’ego Pottera! „DID YA PUT YO NAME IN DA GOBLET OF FIYAH????!1!!”).
Okeeeeeeej, to na koniec o moim ulubieńcu z dzieciństwa, Człowieku Pająku.
W ostatni weekend byłam praktycznie pozbawiona dobrze działającego Internetu, więc zrobiłam wiele rzeczy. Można je określić tak: „wyjście na dwór”, „zabawa ze wszystkimi dostępnymi psami”, „wnerwianie rodzeństwa”, „okupowanie telewizora”, „pilnowanie ognia w kominku”, „czytanie książek”, „porządkowanie Pulpitu”, „szukanie starych zabawek”. Pomogło mi w tym to, że rodzice wywieźli nas na działkę, gdzie Internet jest na kablu, telewizor przerywa, gdy ktoś wchodzi po schodach na piętro, a jeśli włączy się czajnik lub toster, podczas gdy terma grzeje wodę, wywali korki. Największym jednak plusem jest obecność mojego kochanego psa… Ale o psach (i kapibarach) mogłabym tyle, że na pewno by się potencjalnym czytelnikom znudziło.
Tak czy owak, musiałam znaleźć sobie jakieś zajęcie. Po sobotnim seansie Człowieka ze stali (btw, bardzo fajny film. Po HMB myślałam, że Superman to jakiś totalny lamus, a on jest całkiem spoko) znowu przypomnieli mi się superbohaterowie. A co za tym idzie komiksy. Bo, wierzcie lub nie, kiedyś miałam komiksy o superbohaterach. Znaczy, mój kuzyn miał, ale to w sumie to samo. Do każdego egzemplarza dołączone były karty do gry, w które moi bracia nawalali, olewając kompletnie zasady. A kiedy karty się pogubiły, myśmy podrośli, domek na drzewie trzeba było opróżnić z zabawek, wszystkie komiksy trafiły do skrzyni na zabawki, którą następnie schowano pod domkiem na drzewie. Dla ścisłości: ten „domek na drzewie” to domek na palach, którego podłoga zaczyna się na wysokości jakoś tak około metra. I ja się tam wczołgałam. Po jakichś cegłach czy innych śmieciach dotarłam do skrzyń i wydobyłam komiksy.
Było tam streszczenie historii Wolverine’a, wiele przygód Spidermana, chyba z jeden komiks o Octopusie i Hawkeye’u (w ogóle, to przeczytał on HP! Zgrał się on z jakimś gościem od magii i poszli walczyć z innym magiem, a kiedy go pokonali, Sokole Oko zapytał: „I co zamierzasz z nim zrobić? Odesłać do Azkabanu?”. Aż mi szczęka opadła, kiedy to przeczytałam), lecz najlepszym, co znalazłam, było drzewo genealogiczne Marvela. Coś wspaniałego.

Ano co o tym Spidermanie. Obejrzałam tą całą trylogię Toby’ego Maguire i doszłam do wniosku, że jego Peter Parker to straszny przygłup. Dziwnie się zachowuje. I ta cała Mary Jane to zupełnie nie wie, czego chce. Jest niezdecydowana i lata od jednego faceta do drugiego jak chorągiewka na wietrze. Jednakowoż cała lamowatość i ogólna słabizna filmu (stawiam, że to przez Venoma, na co on komu potrzebny? Przez niego Peter tak się pogrążył) nie przeszkadza mi marzyć o starkidowej jego wersji. Brian Rosenthal jako Parker *o* Joe Walker byłby dobry jako szef gazety, a Dylan jako Sandman. Fajnie by było, gdyby zaprosili też Mary Kate Wiles, bo ona jest prawie identyczna, co ta aktorka od Mary Jane. Rety, ale nie mam pojęcia, kto mógłby być Goblinem i jego synem. Ani Octopusem. Ale bym chciała zobaczyć gdzieś JoMo. W roli na miarę AVPTowego Snape’a.

A i jeszcze ostatnio obejrzałam Ant-Mana. Podchodziłam do tego z myślą „Oesu, co za idiotyczny pomysł, przecież pierwszy lepszy złoczyńca-żółtodziób nadepnie na niego i będzie koniec”, ale okazało się  o wiele lepsze. Po pierwsze: BARDZO zabawne. Tatalnie na miarę Avengersów. Po drugie: ładnie nagrane i obmyślone. Te sceny zmniejszania się, zmiana perspektywy. Superowe. A córeczka głównego bohatera ze swoją miłością do brzydactw była rozbrajająca xD A TOMEK PAROWÓZ REALISTYCZNYCH ROZMIARÓW BĘDZIE MI SIĘ DŁUGO ŚNIŁ PO NOCACH.

Plakaty promujące Ant-Mana są zajebiaszcze xD Podzielę się kilkoma, które wygooglałam:

Ach, no i nie wiem, czy wspominałam (pewnie nie) o Bibliotekarzach.

A więc były sobie najpierw trzy części filmu o facecie-encyklopedii, który pracował jako Bibliotekarz (jedna z moich ulubionych serii, btw). Cud miód i w ogóle. A potem powstał serial (DZIĘKI BOGU), coś się mu pokiełbasiło (SPOILER /tak serio, to nie bardzo spoiler\ zgubił Bibliotekę) i coś odwaliło wszystkim i nagle się okazało, że Biblioteka wezwała nowych Bibliotekarzy, pomimo że główny jeszcze żył. To takie szybkie streszczenie. No i strasznie się jarałam, oglądałam właściwy odcinek w każdą środę września, a potem powtórkę w sobotę. A to o czymś świadczy, co nie? Bonie jestem zbyt dobra w oglądaniu seriali (patrz: porzucenie The Walking Dead na 3. sezonie, omijanie odc. Zaklinaczki Duchów i wszystkich możliwych serialików na Cartoon Network nawet). Tak czy owak, teraz w Ameryc puszczają drugi sezon Bibliotekarzy, a ja, smutny Polaczek, czekam z utęsknieniem na spolszczoną, legalną emisję w naszym kraju.

A teraz pozwolę sobie na szybkie, lecz strasznie dokładne, streszczenie Bibliotekarzy:

Cóóóóóż, mogą nie wyglądać zbyt normalnie w tych make-upach, ale przemilczmy to… To na serio niezły sposób na przedstawienie tych bohaterów. Z daleka wyglądają poważnie, ale im bliżej podchodzą, tym lepiej widać, że poważni nie są. Cassandra (panna upadająca) jest absolutnym słodziakiem. Takim totalnym. Wszyscy się w niej bujają, mężczyźni, kobiety. Ale jest niezdarna i mądra, że głowa mała. Jest najlepsza w matemagii, fizyce, myśleniu. No, ale ma winogronko… :’(

Ezekiel (ten z prawej) to złodziejaszek. Haker. Żartowniś. W sumie, to w każdym odcinku spotyka go to, co na tym gifie…

Jacob też jest geniuszem, i to on rozpracował Cassandrę i jej pomaga. No, łapie ją, jak widać.

Baird jest ponad to. Jest Strażniczką, to fakt, ale nie zamierza się wygłupiać (jej mina mówi wszystko).

To właściwie wszystko c:

Och, i w ogóle, to zapraszam na Warszawskie Targi Fantastyki! To jest mój pierwszy w życiu konwent i mam nadzieję, że będzie odlotowo, bo dla niego wyrzekam się andrzejkowego biwaku harcerskiego! Obym się, kurde, nie zawiodła. Tu można zdobyć więcej informacji, ale radzę się spieszyć, bo impreza odbywa się 28. listopada!

Aaaa teraz czas na STARKID <333

Zacznijmy od Elsie Fest.
27. września ten sławny przystojny mężczyzna, porwany i po latach wypluty przez Galaktyczną Ligę Ekstraterytorialnej Eksploracji, przez wtajemniczonych zwany „Harry Freakin’Potter”, a przez resztę świata Darrenem Crissem, spotkał się ze swoimi dobrymi przyjaciółmi, by przez pół godziny pośpiewać i pośmiać się.

tumblr_nvlo6eUnNl1stsxf6o1_540

Ale poważni, co? Zupełnie nie jak StarKids, a raczej niczym MoonAdults…

tumblr_nve8x1HeOg1rqumo9o5_400To zdjęcie jest moje ulubione… Lubię myśleć, że to Joey (tylko jego Dicka nie widać, bo tańczy gdzieś na boku z Miss Cooter) i Sally. Takie dwa słodziaki^^

Ciekawe, czy był to dla niego szok, gdy dowiedział się, że Brian Holden, który pod jego nieobecność został swego rodzaju liderem, przeciągnął swoich przyjaciół na ciemną stronę mocy i przeistoczył StarKid w mroczny kult, dla niepoznaki nie zmieniając nazwy. Biedny Joey chciał dać mu do zrozumienia, że oni nie chcą robić tego, co im Brian każe, ale tamten uciszył go, ukazując StarCultowi korzyści płynące ze snucia z nim mrocznych planów.

(Prawda, że czuć, jakby z czasem wszyscy stawali się czarnymi charakterami? W It’s Not Over Yet śpiewa tylko Bhol, oswajając ich z niecnymi uczynkami, potem na scenę wbija Dylan, czarując wszystkich swoim głosem niczym Saruman, a w Rogues Are We… cóż, tytuł mówi sam za siebie – stają się łotrami :P)

tumblr_nvedwdMD1G1s1h4e5o1_540

„Sekcja B”? Chyba raczej „Sekcja Briana”.

Darren (Freakin’ Blaine) Criss nie zapomniał jednak kim są i doprowadził przyjaciół do porządku nieoficjalnym hymnem fanów Straszliwie, Totalnie, Anormalnie Radosnych Kumpli I Dziwaków, piosenką, która bez dwóch zdań jest wizytówką StarKidów:

A skoro już oni się opamiętali, streścili panu Crissowi jego życie, wyjaśnili przezajedwabistość i rozpoznawalność:

(UWIELBIAM te jego „Ahaa… What…? Wait, so…” xD Strasznie mi teraz tego brakuje przy słuchaniu Harry Freakin’ Potter w oryginale).

No i koniec końców wszyscy są przecież przyjaciółmi! Super przyjaciółmi - (żeby nie zaśmiecać, w tym słowach znajduje się link do Super Friends z Elsie). Są dla siebie naprawdę bliscy… Chcą się razem rozebrać i takie tam (tu link)…tumblr_nve8x1HeOg1rqumo9o2_540 I to nie tylko Jeff i Rachael. Wszyscy są bardzo otwarci na potrzeby swoich przyjaciół i widok ich nagich ciał podczas kąpieli w jeziorze.
Nie wątpię, że nadzy wyglądają okej, ale ubrania też mają niczego sobie. Starkidowe panie już podczas eventu StarKid Takes Manhattan nosiły śliczne sukienki, a te z Elsie są po prostu odjazdowe.

bty

Meredith w swojej wygląda po prostu anielsko, a ta Lauren jest W PIESKI. ONA MA PIESKI NA SUKIENCE!
slowpez8

slowpez9

W ogóle MÓJ JEŻU – DARREN!!

Gdybym była jakimś ważnym blogiem, jakąś recenzentką lub szanowaną fanką i guru w sekcji wiedzy o StarKidach, miałabym zapewne pod tym postem masę negatywnych komentarzy od wielbicieli Darrena… Ale cóż, nawet gdyby miało to nastąpić, powiedziałabym: SORKI, DARREN!
A czemu? Otóż w dalekiej przeszłości, w roku 2014, oglądając AVPT, słysząc śpiew pana Crissa, myślałam sobie „… Eee, dlaczego oni się tak nim jarają? On wcale dobrze nie śpiewa. Jaime jest O NIEBO lepsza”. TERAZ zaś, po Elsie Fest, stwierdzam, że bardzo mi się podoba jego śpiew. Jaime nie stała się gorsza, a to znaczy, że on sie poprawił, nie? Tak czy owak, teraz mogę z czystym sercem powiedzieć, że dobrze śpiewa. Że mi się to podoba. No to ten. Tyle.

Uprzedziłam, że dużo się działo u tych przepięknych ludzi. Następującym chronologicznie po Elsie Fest wydarzeniem była impreza z okazji stulecia Wydziału Teatru i Dramatu Uniwersytetu Michigan (który skończyła większość – jak nie wszyscy – StarKidzi. Chyba oprócz Branta Coxa [wspaniałego Karalucha ze Starship] jeszcze kilka osób było na wydziale musicalu [czy jakkolwiek to się zwie], ale tylko jego pamiętam na pewno).
Był to ósmy października. Bardzo uroczysty dzień. Superprzyjaciele powrócili bowiem do miejsca, w którym zaczęła się ich historia. „Back to the place, where our story begins”
Co tam się zdarzyło? Ee, nic wielkiego, prawdopodobnie tylko ogromnie wsparli i zainspirowali ludzi, na których miejscu byli sześć lat temu i przypomnieli się we wszystkich przedstawieniach, jakie kiedykolwiek zagrali jako StarKid. Nic wielkiego. Takie tam A Very StarKid Reunion, dzień jak codzień.
tumblr_nvvqorYVzd1r91hz8o1_540 tumblr_nvvqorYVzd1r91hz8o2_540 tumblr_nvvqorYVzd1r91hz8o3_540Jakaś wspaniała osoba posklejała (chyba) wszystkie wstawione na Instagramie przez StarKidów zdjęcia z AVSR – żeby było jasne – to nie ja. Dla mnie wygrywa zdjęcie Lauren z Brosenthalem „Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebować pomocy w zawiązaniu krawata, zawołaj półnagiego Briana!”.  Aż trudno uwierzyć, że od czasu pamiętnego filmiku o całowaniu w garderobie podczas AVPS Lauren nie nauczyła się wiązać krawata xd

Aaaaaa skoro już wspomniałam o AVPS – oto, czym podzielili się z nami Tin Can Brothers w podzięce za pieniądze na Spies Are Forever:

 

A jeśli ktoś byłby smutny, że takie nudne i nic nie znaczące wydarzenie go ominęło, to może się rozchmurzyć, bo w okolicy Świąt dane będzie biedakom spoza USA ponudzić się przed DVD, które dobrodusznie sklejał dla nas Brolden.

Iiiiiiiiiiiiiiiiii ostatnią superważną nowiną jest to:


CZY TO NIE JEST WSPANIAŁE????????????????????!!!
Mam nadzieję, że rolę pierwszej głównej bohaterKI dostanie Lauren. W sumie, to nie obraziłabym się, jeśli np. Julia dostała tę rolę. Albo Alex Paul, ta, która tak dużo śpiewa w Dream A Little Harder (Twisted). A już cudem i szczytem niesamowitości byłoby, gdyby wzięli do tego Arielle.
Cóż, co będzie to będzie. A na pewno będzie totalnie niesamowicie.

Z takich tam pobocznych faktów, to Darren Criss wystąpił w American Horror Story, Joey w Niebezpiecznym Henrym oraz Dżinie w Bikini z Nickelodeon, Brian Władca i Pan Holden założył bloga na Tumblrze i odpowiada na wszystkie pytania, Lauren zrobiła Q&A, JoMo Boyfriend Tag z Tessą, a Tin Can Brothers (Brosenthal, Joey i Cory Lubowich) sukcesywnie zebrali pokaźną sumkę na ich nowy projekt zwany Spies Are Forever. Piosenka ze zwiastuna jest superowa. W końcu zaśpiewał ją Clark <3 (I w ogóle ktoś przetłumaczył ten filmik, oto link). Aaa, no i Muzzled the Musical! Lauren księżniczką! Joey potworem! Mary Kate!! Mają tam superowe piosenki i humor. MK zabija swoją postacią xD A dźwięk radości, który wydałam, kiedy wreszcie zaśpiewała był co najmniej dziwny :P
To chyba na tyle. Nie jestem jakimś guru w temacie Starkidów, ale to i owo mogę podszepnąć :D

To na dowiedzenia:

12039335_1051248754908831_2872948944702666595_n

MOJE ULUBIONE ZDJĘCIE JAIME. Spójrzcie na tę twarz. Na ten uśmiech. Piękna <3

berenstEin

A to przebranie Halloweenowe Jaimisia (moja siostar ją tak nazwała, gdy zobaczyła to zdjęcie, a ja ledwo nie zemdlałam od słodyczy). Pamiętacie Misiowanki? Cóż, anglojęzyczni mają problem, bo niektórzy przez całe życie myśleli, że angielski tytuł brzmi „BerenstEin Bears”, kiedy teraz okazało się, że to jest „BerenstAin Bears”. A Jaimiś uznała, że wybierze się do alternatywnego wszechświata, gdzie pisze się to przez „e”.

jaimewalker

Oto drugie Halloweenowe przebranie Jaime. Joe Walker wyprowadza się bowiem do Los Angeles, a ludzie z Chicago z pewnością będą za nim tęsknić :c

lepszyodmere

Umiejętności Joey’a. To jest Corey, jeden z Tin Can Bros. Czyli, że jak nie wiedzieliście, kto to Corey, teraz już wiecie przynajmniej jak wygląda.

lepszyodmere2

A to Brian.

lepszyodmere3

Lauren xD

tumblr_nramiyMAhJ1s2ypeso1_400

tumblr_nvzbpeVxRP1qam90uo1_540

tumblr_nwqzjhKFMv1tzm8r9o1_1280

zdj

Do napisania!